Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Adrian Siemieniec przed meczem z ŁKS-em: Do końca sezonu nie będzie już łatwych spotkań

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 29-03-2024 4:19
Adrian Siemieniec przed meczem z ŁKS-em: Do końca sezonu nie będzie już łatwych spotkań

- Do końca sezonu nie będzie już łatwych meczów, niezależnie od tego z kim i gdzie będziemy grali. W tej chwili nie myślimy ani o Szczecinie, ani o Warszawie. Najważniejszym pozostaje starcie z ŁKS-em - powiedział przed sobotnim meczem trener Jagiellonii, Adrian Siemieniec.

Drużyna wraca do rywalizacji po dwóch tygodniach przerwy reprezentacyjnej.

- Przed sezonem część w żartach typowała, czy wytrwam w roli szkoleniowca do pierwszej przerwy reprezentacyjnej w tym sezonie. Mam jednocześnie nadzieję, że kończąca się przerwa nie będzie moją ostatnią tutaj. Oczywiście mówię o tym z przymrużeniem oka. Jak wszyscy doskonale wiedzą nie jest to nasza pierwsza taka sytuacja. Podczas ostatniej przerwy, podobnie jak przy poprzednich, byliśmy konsekwentni. Był czas na odpoczynek, ale także czas na ciężką pracę. Poza tym część naszych zawodników rozjechała się po zgrupowaniach. Przed nami ostatnie tygodnie, liga przyspiesza, my wszyscy doskonale wiemy, w którym miejscu znajdujemy się aktualnie i nic nas nie zdezorganizowało, ani nie wybiło z rytmu. Z niecierpliwością czekamy na sobotni mecz z ŁKS-em - zaznacza szkoleniowiec.

Nie mogło zabraknąć pytań o występ Tarasa Romanczuka w Cardiff i awansu Polaków na EURO 2024.

- Oczywiście bardzo cieszę się z tego awansu jako Polak i kibic naszej reprezentacji. Zagramy na tak wielkim i prestiżowym turnieju jak EURO i chciałbym złożyć oficjalne gratulacje panu selekcjonerowi, ale także wszystkim jego współpracownikom, a także zawodnikom, którzy dołożyli swoją cegiełkę do tego awansu. Nie chcę oceniać gry naszej drużyny narodowej, ponieważ nie jest to moją rolą. Nie ukrywam, że z czysto patriotycznych pobudek mocno wierzyłem w ten awans. Jestem przekonany, że wpłynie on pozytywnie na rozwój polskiej piłki, a obecność naszej kadry na takich turniejach jest bardzo ważna. Oczywiście cieszę się z występu Tarasa w reprezentacji. Ocenę jego występu pozostawiam selekcjonerowi. Nie wiem jakie miał zadania, czego wymagał od niego trener Probierz. Niemniej jako postronny kibic występ naszego kapitana oceniam pozytywnie. Zaliczył pewne wejście na dużym spokoju. Czułem, że bierze odpowiedzialność za moment, za tę drużynę. Widziałem zawodnika spokojnego, doświadczonego, pewnego siebie, co mi zaimponowało. Taras dużo przeżył i wiele poświęcił dla naszego klubu, tej drużyny i cieszę się, że otrzymał małą nagrodę w postaci tych 15 minut. Jestem przekonany, że to go jeszcze mocniej motywuje aby w tej kadrze pojawiać się częściej. My jako sztab i drużyna zrobimy wszystko, aby był w jak najlepszej dyspozycji - zapewnia trener Siemieniec.

Czy zatem kapitan Jagi jest gotowy do sobotniego spotkania?

- Posadzić kapitana drużyny po występie w reprezentacji na ławkę byłoby kontrowersyjną tezą. Taras wchodząc w takim momencie meczu w Cardiff wiedział, że w pewnym momencie musi wsadzić nogę w szprychy. Miał do wykonania swoją robotę, z której się wywiązał. Nie mam sygnałów, abyśmy nie mogli skorzystać z Tarasa. Naturalnie jeszcze z nim będziemy rozmawiali, przeanalizujemy jego sytuację, zobaczymy na jakim jest etapie i podejmiemy decyzję. Niemniej jeżeli uznamy, że jego występ będzie możliwie najlepszą decyzją dla drużyny, to Romanczuk na pewno zagra w sobotę. W tej chwili to starcie z ŁKS-em jest najważniejsze i zrobimy wszystko, aby je wygrać - podkreśla.

Chociaż Jagiellonia i ŁKS znajdują się na dwóch różnych biegunach, to w ostatnich spotkaniach łodzianie regularnie punktują.

- ŁKS w trzech ostatnich meczach zdobył siedem punktów a sekundy dzieliły ich, aby ograć również Raków. Oczywiście znamy scenariusze tych potyczek, ale mówiąc o suchej statystyce punkty i wyniki świadczą, że oni walczą i będą walczyć. Jest tam grupa ambitnych ludzi z trenerem i nie poddadzą się do końca. Musimy jednak pamiętać, że dla nas najważniejszym jest, co dzieje się w naszych głowach, jakie stawiamy przed sobą ambicje oraz cele. Musimy skupić się na swojej mentalności, organizacji gry uwzględniając rywala. Każdego musimy szanować, ale nie przemawia przez nas strach, który nie ma nic wspólnego z szacunkiem - wyjaśnia.

Przed Jagiellonią jeszcze dziewięć małych finałów.

- Do końca sezonu nie będzie już łatwych spotkań, niezależnie od tego z kim i gdzie będziemy grali. Musimy być świadomi, że nikt niczego nie da nam za darmo. Chcąc coś osiągnąć musimy na to zapracować na boisku i poza nim. Mówię nie tylko o dobrym graniu, ale też serduchu, ambicji. Ta droga ma wiele przeszkód, ale to jest ta droga, musimy być na to przygotowani i brać za to odpowiedzialność - zapowiada.

Sobotnim spotkaniem Jagiellonia rozpoczyna ligowo-pucharowy maraton meczowy. - Każdy kolejny mecz liczy się dla nas i do każdego podchodzimy jak do tego najważniejszego. Wychodzę z założenia, że kalkulowanie nie kończy się dobrze. Na dzisiaj najważniejsze jest spotkanie z ŁKS-em. Oczywiście, planujemy logistykę do Szczecina, Warszawy, bo musimy ale z punktu widzenia mentalnego, doboru jedenastki, kadry meczowej liczy się tylko starcie z ŁKS-em - mówi Siemieniec.

Jagiellonia w najbliższej kolejce zagra jako pierwsza drużyna z czołówki.

- Być może gdybym mógł decydować o układzie terminarza, to bym się zastanawiał, czy lepiej zaczynać, czy może grać znając już pozostałe wyniki. Tak naprawdę najważniejszym jest to, co my zrobimy. Nie można nieustannie liczyć na potknięcia przeciwników. Nie skupiamy się na tym, na co nie mamy wpływu. Myślimy, aby zagrać dobre spotkanie przeciwko ŁKS-owi - zakończył Adrian Siemieniec.

Źródło i foto: Biuro Prasowe Jagiellonii Białystok

TAGI

Inne artykuły