Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Kamil Grosicki bije się w pierś po porażce Pogoni z Piastem i zmarnowanym rzucie karnym. "Zawiodłem jako kapitan"

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 21-04-2024 12:00
Kamil Grosicki bije się w pierś po porażce Pogoni z Piastem i zmarnowanym rzucie karnym.

Piłkarze Pogoni Szczecin popsuli 76. urodziny klubu, które przypadają w niedzielę. Portowcy przegrali na własnym stadionie 0:2 z Piastem Gliwice. Zwieńczeniem bardzo słabej postawy szczecińskiej drużyny postawy był rzut karny zmarnowany przez Kamila Grosickiego.

Po meczu kapitan zespołu nie krył żalu po straconych punktach, ale podkreślał, że Pogoń wciąż liczy się w walce o najwyższe pozycje w lidze. Przypomniał też o zbliżającym się finale Fortuna Pucharu Polski na PGE Narodowym.

 - Wydawało mi się, że bardzo dobrze weszliśmy w ten mecz, szybko mogliśmy zdobyć bramkę po stałym fragmencie gry. Sam też dobrze się czułem od początku, robiłem zamieszanie, przewagę, ale… straciliśmy szybko bramkę. Niestety, po rzucie z autu, choć cały tydzień na to siebie uczulaliśmy, bo wiedzieliśmy, że Piast jest po tym groźny. A i tak nam strzelił. Mogłem poprawić kibicom nastroje w I połowie, ale okazji nie wykorzystałem. W II połowie chcieliśmy szybko strzelić gola, ale nie udało się. Dopiero w końcówce był karny, którego zmarnowałem w ważnym momencie. Źle się z tym czuję. Wiem, że w takim momencie kapitan musi dać więcej drużynie, ale zawiodłem. Mocno przeżywam te mecze, bardzo mi na tym zależy, ale wiem dobrze, że głowę muszę wyczyścić, by w Białymstoku znów zagrać o zwycięstwo - powiedział Grosicki.

- Drugi raz strzelam karnego na trybunę z naszymi kibicami i drugi raz nie trafiam. Może to jakieś złe wibracje… Chciałem, wiedziałem, że będzie jeszcze kilka minut do końca i mogliśmy jeszcze jeden cios zadać. Nie udało się. Brakowało wcześniej też innych klarownych sytuacji. Wiemy, że to końcówka sezonu i tylko ważne mecze przed nami. Jak nie idzie to nie idzie, bo gola sędziowie też nam nie uznali i to ja za wolno wracałem ze spalonego. Niby w piłce dużo już przeżyłem, ale zmarnowany karny, przegrany mecz to cały czas uczę się pokory, większej koncentracji. Muszę sobie z tym poradzić. Dziś zawiodłem kibiców, drużynę i siebie, bo ja od siebie więcej wymagam - podkreślił kapitan Pogoni.

- Pięć kolejek do końca, trzeba wygrywać, trzeba przygotować się do meczu w Białymstoku i później myśleć o finale. Jeszcze nie ma co tracić nadziei na sukces w lidze. Po każdej kolejce są zmiany, przeciwnicy też grają pod nas. W lidze musi się jeszcze sporo wydarzyć. Na razie trzeba zapomnieć o porażce - dodał.

Grosicki zabrał też głos na temat spotkania z Jagiellonią, które należy zaliczyć do tych z kategorii "za sześć punktów".

- Lubimy grać wielkie mecze, a jeszcze to będzie ostatni sprawdzian przed finałem Pucharu Polski, najważniejszym meczem w sezonie. Trzeba wygrać w lidze, by do Warszawy pojechać w dobrych nastrojach. W dodatku mecz z Jagiellonią będzie wieczorem, a my lubimy tę porę, wygrywamy. A jak mamy grać o 15 to są problemy - stwierdził doświadczony piłkarz.

- Kibice są nakręceni tym sezonem, pucharem, tym, że jedziemy do Warszawy. Czujemy ich wsparcie i zrobimy wszystko, by Pogoń osiągnęła w tym sezonie duże sukcesy. Wierzę, że będziemy do końca walczyć na dwóch frontach, ale takich spotkań jak z Piastem nie można akceptować. Dobrze, że nasza liga nieprzewidywalna i za chwilę może znów się na naszą korzyść pozmieniać - zakończył Kamil Grosicki.

TAGI

Inne artykuły