Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Adrian Siemieniec przed meczem z Cercle Brugge. "Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby nie czuć presji"

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 06-03-2025 12:00
Adrian Siemieniec przed meczem z Cercle Brugge.

Adrian Siemieniec, trener Jagiellonii Białystok, odpowiadał na pytania dziennikarzy na konferencji prasowej poprzedzającej czwartkowe (06.03) domowe spotkanie z belgijskim zespołem Cercle Brugge w ramach 1/8 finału Ligi Konferencji UEFA. Poniżej obszerne fragmenty wypowiedzi szkoleniowca mistrzów Polski.

Adrian Siemieniec:

- Statystyki też coś pokazują. Liczby w dłuższej perspektywie charakteryzują pewne rzeczy, można z nich dużo wyciągnąć, ale tylko w kontekście podparcia się obrazem, analizą. Nie patrzymy na tę rywalizację w ten sposób. Będziemy chcieli wycisnąć maksimum z obu meczów, żeby okazać się lepszym w dwumeczu. To jest kluczowe.

- Kulturowo liga belgijska, ze względu na nacje, które tam grają, ale też profile piłkarzy, swoją renomę, potrafi zrobić na rynku transferowym duże zamieszanie. Cercle w ostatnim okienku transferowym sprzedała piłkarzy za ponad 20 milionów euro, a kupiła za ponad pięć. W realiach finansowych naszej ligi mało kto może sobie pozwolić na takie ruchy. Nie przypominam sobie, że z naszej ligi ktoś odszedł za 15 milionów euro. Cercle to drużyna prezentująca dużą intensywność w działaniach pressingowych oraz w grze w ataku. Potrafią grać agresywnie, bardzo bezpośrednio. Czasami może nie są to akcje wielopodaniowe, oparte na grze kombinacyjnej, ale są oparte na dużej agresji, intensywności, ataku przestrzeni, zbieraniu drugich piłek, indywidualnych profilach piłkarzy. Indywidualnie piłkarze potrafią zrobić dużo, szczególnie zawodnicy z przodu. Przed nam trudne starcie, ale mamy już swoje doświadczenie.

- Padło wcześniej pytanie o presję, czy to, że powiedziałem, że już nic nie musimy, a wszystko możemy - to nie jest zabieg, który ma zdjąć presję z piłkarzy. Uważam, że presja w każdym meczu jest potrzebna. Pytanie jaka to jest presja. Czy ona nas motywuje do tego, żeby zrobić coś dużego, czy to jest presja, która nas usztywnia i powoduje, że jesteśmy spięci. Granie bez presji to nie jest dobre granie. Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby nie czuć presji. Bardziej chodzi o to, że moment, w którym obecnie jesteśmy nie nakłada na nas obowiązku. Jest dwumecz bez zdecydowanego faworyta. Te dwa spotkania pokażą, na którym poziomie są dzisiaj te zespoły, jak można porównać ligę polską do belgijskiej. Zobaczymy, gdzie jesteśmy. Mieliśmy już nieoczywiste mecze, w których przed meczem wszyscy mówili, że przegramy, a potrafiliśmy wyjść zwycięsko. Mierzyliśmy się wówczas z zespołami bardziej od nas doświadczonymi i na papierze silniejszymi. Jesteśmy bardzo pozytywnie nastawieni na tę rywalizację.

- Bardzo łatwo jest się zatracić i nie docenić pewnych rzeczy. Uważam, że nie można myśleć w ten sposób, że to jest coś, co może nam spowszednieć. To źle świadczyłoby o nas, o szacunku do momentu, w którym się znajdujemy. Klub ma bardzo długą i piękną historię, ale sportowo tak jak teraz nie było nigdy. Trzeba to pielęgnować, doceniać, ale przede wszystkim starać się cały czas iść do przodu i wchodzić na wyższy poziom. Chodzi o to, żeby ta historia nie było wzmianką w historii klubu, czymś, o czym sobie porozmawiamy, że kiedyś był taki sezon. Chodzi o to, żeby to stało się naszą codziennością. To jest bardzo trudne.

- Rywalizacja na krajowym podwórku jest bardzo duża, a przede wszystkim tam należy dawać odpowiednią jakość i odpowiedzi, żeby kontynuować przygodę w Europie. Czerpiemy z tego momentu, chcemy być w nim jak najdłużej. Jesteśmy teraz w takim momencie, w którym na boisku dajemy odpowiedzi i my przedłużamy ten stan, w którym jesteśmy. Nie gramy w Pucharze Polski, zostały nam dwa fronty. Nie chcemy mówić po tym meczu, że została nam tylko liga. Chcemy grać do końca, tyle ile jest na boisku, chcemy wygrać co się da. Niestety, po drugiej stronie jest przeciwnik i pewnie myśli dokładnie tak samo. Teraz kwestia rozegrania tego dwumeczu i faktycznej siły dwóch zespołów. Co mnie cieszy to fakt, że system dwumeczowy powoduje, że raczej się nie zdarza, żeby drużyna, która jest słabsza przeszła. Czasami jeden mecz może ułożyć się według pewnego scenariusza. Jeżeli masz mecz i rewanż to przejdzie ta drużyna, która jest lepsza w dwumeczu.

TAGI

Inne artykuły