Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Jan Tomaszewski grzmi po katastrofalnym występie reprezentacji Polski w meczu z Litwą. "Jeden Bóg wie, co gramy"

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 22-03-2025 11:28
Jan Tomaszewski grzmi po katastrofalnym występie reprezentacji Polski w meczu z Litwą.

Reprezentacja Polski po kompromitującym występie wygrała z Litwą 1:0 w pierwszym meczu eliminacji do mistrzostw świata 2026. W rozmowie z "Superexpressem" oceny spotkania dokonał Jan Tomaszewski. Legendarny bramkarz nie gryzł się w język. 

Polski zespół przechodził męczarnie nie potrafiąc sforsować szczelnej defensywy reprezentacji Litwy, która zajmuje 142. miejsce w światowym rankingu. Nasz zespół w 72. minucie uratował Łukasz Skorupski w sobie tylko znany sposób broniąc strzał rywali. Kilka minut później jedynego gola strzelił Robert Lewandowski.

- Gra była beznadziejna! System gry, który zaproponował Michał Probierz był boski. Jeden Bóg wie, co gramy. Ja nie wiem, czy to boisko było tak nierówne, że tych podań naszych niecelnych to było mnóstwo. Jeszcze raz podkreślam, nie było ani składu, ani ładu. To był jeden wielki przypadek. Przypadek również był przy golu, ale to Robert ma w genach, że on potrafi taką sytuację wykorzystać. No całe szczęście, że był rykoszet, bo gdyby nie było rykoszetu, moim zdaniem nie byłoby gola. No i fenomenalne, w siedemdziesiątej minucie fenomenalna interwencja Skorupskiego. Jak można do czegoś takiego dopuścić? - grzmiał Jan Tomaszewski.

- Apeluję do prezesa Cezarego Kuleszy. Panie prezesie, niech pan przemyśli sytuację, bo tak dalej być nie może. Albo dołączenie, nie wiem, Łukasza Piszczka do tego składu, albo po prostu dymisja trenera. Bo z Maltą to jeszcze my możemy zagrać. Wygralibyśmy zapewne. No więc dlatego jeszcze raz podkreślam, tu musi być jakiś styl. Selekcjoner myśli, że jak stawi dwóch, dwie dziewiątki, to będziemy grali ofensywnie. Nie, ofensywa polega na rozgrywaniu – podkreślił.

- Stało się bardzo dużo, bo to była kompromitacja, kompromitacja, jeszcze raz podkreślam, kompromitacja – zakończył Tomaszewski.

TAGI

Inne artykuły