Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Były reprezentant Polski nie ma litości dla selekcjonera. "Nie umie wykorzystać predyspozycji swoich piłkarzy"

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 27-03-2025 5:38
Były reprezentant Polski nie ma litości dla selekcjonera.

Marek Koźmiński należy do najostrzejszych krytyków Cezarego Kuleszy i Michała Probierza. Były reprezentant Polski i wiceprezes PZPN-u za kadencji Zbigniewa Bońka, nie zostawił suchej nitki na selekcjonerze po meczach z Litwą i Maltą. 

Koźmiński jest zdania, że reprezentacja Polski pod wodzą Michała Probierza notuje ogromny regres. Były piłkarz uważa, że kadra pogrążona jest w totalnym chaosie. Wszystko przez niezrozumiałe decyzje selekcjonera.

- Czy poczyniliśmy jaki postęp? Czy za kadencji Michała Probierza nie powróciliśmy do końcówki Santosa? Gdzie mamy tych zawodników, których powoływał Probierz? Sam mówiłem: Michał, zrobiłeś krzywdę Pedzie, bo to nie był piłkarz na reprezentację i do dziś nim nie jest. Michał zrobił krzywdę wielu innym piłkarzom, których powoływał nie wiadomo dlaczego. Dlatego ja się teraz pytam, gdzie oni wszyscy są dzisiaj? U Nawałki wyglądało to tak, że na prawej obronie mamy pierwszego tego, drugiego tego, a trzeciego tamtego. Ja nie jestem w stanie dzisiaj powiedzieć, kto jest u Michała pierwszy na którejkolwiek pozycji - powiedział Koźmiński. 

- Jeżeli mamy taki chaos… Ile razy grała ta sama jedenastka u Michała? Zero. To jest niemożliwe, jeżeli chcemy mieć drużynę - dodał.

- Czy nie macie wrażenia, że Michał nie umie odczytać predyspozycji i umiejętności, a w konsekwencji nie umie wykorzystać najlepiej swoich piłkarzy? – zapytał były reprezentant Polski na antenie Kanału Sportowego.

- No bo jeżeli nie mamy na ten dwumecz nie mamy Zalewskiego, to dla mnie z automatu należało wystawić Kamińskiego. A my w pierwszym meczu zobaczyliśmy po lewej stronie Frankowskiego, który wielokrotnie już kopał się po czole na nieswojej pozycji. O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego w dalszym ciągu gramy trójką obrońców, skoro ich nie mamy? Bo ich nie mamy. Dla mnie ta drużyna nie jest drużyną. Ona nie jest poukładana - podkreślił.

TAGI

Inne artykuły