Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Goncalo Feio zostawił po sobie spaloną ziemię! Szokujące kulisy odejścia z USL Dunkerque. Obelgi, krytyka piłkarzy, fatalna atmosfera

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 15-07-2025 15:23
Goncalo Feio zostawił po sobie spaloną ziemię! Szokujące kulisy odejścia z USL Dunkerque. Obelgi, krytyka piłkarzy, fatalna atmosfera

"L’Equipe" ujawnia szokujące szczegóły odejścia Goncalo Feio z USL Dunkerque. Obelgi, strach piłkarzy, fatalna atmosfera – Portugalczyk miał zrujnować relacje w klubie w zaledwie kilkanaście dni.

Goncalo Feio po zaledwie kilku tygodniach rozstał się z francuskim USL Dunkerque. Choć oficjalnie tłumaczył to różnicą wizji i etyki pracy, to z relacji „L’Equipe” wyłania się zupełnie inny obraz jego krótkiego pobytu w klubie. Piłkarze i pracownicy mieli dość zachowania Portugalczyka, a w szatni panowała bardzo napięta atmosfera.

Francuski dziennik ujawnia, że były trener Legii Warszawa często krytykował zawodników, używał obelg w języku angielskim, a nawet nie pożegnał się z drużyną po zakończeniu współpracy. Jednemu z pracowników miał rzucić opryskliwie, że "pokonał Chelsea", a podczas sparingów czy treningów dochodziło do awantur. Po jednej z porażek 1:5 z trzecioligowcem, Feio miał w ostrych słowach zrugać sztab.

W klubie mówiono o jego obsesji na punkcie dyscypliny – pojawiał się w ośrodku nawet o piątej rano. Dla zawodników treningi z nim były źródłem stresu. „Wszyscy odetchnęli z ulgą, gdy odszedł” – czytamy w relacji „L’Equipe”.

W bardziej wyważonym tonie wypowiedział się współprezes USL Dunkerque Demba Ba. Przyznał, że znał ryzyko zatrudnienia Feio i był zawiedziony rozwojem sytuacji, ale nie chciał "potępiać człowieka", podkreślając jego pasję i trudny charakter.

– Nie ma czego żałować. Byliśmy przekonani, że Goncalo ma potencjał, by jeszcze bardziej rozwinąć drużynę, lepiej zorganizować naszą organizację, rozwijać młodych zawodników i dzięki ambitnemu planowi gry dać radość naszym kibicom i zawodnikom. Dokładnie przestudiowaliśmy osobowość Goncalo. Wiedzieliśmy, że jest osobą pełną pasji i gorącej krwi. Istniało ryzyko, którego byliśmy świadomi. Jednak w naszych rozmowach jasno rozumieliśmy podstawowe pojęcia jedności i pokory. Chciałem w niego wierzyć, ale czas pokazał, że się myliłem. Nie chcę jednak potępiać człowieka. Każdy ma swoje traumy – mówił Ba w rozmowie z "L'Equipe".

Źródło: L’Equipe, Lusa.pt

TAGI

Inne artykuły