Edward Iordanescu zabrał głos po klęsce Legii na Cyprze. Wskazał winnego tego blamażu
Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 07-08-2025 22:03
Porażką 1:4 zakończyła się wyprawa Legii Warszawa na Cypr na pierwszy mecz III rundy eliminacji Ligi Europy z AEK Larnaka. Po klęsce trener Edward Iordanescu przyznał, że to, co się wydarzyło, jest jego odpowiedzialnością.
Legia do przerwy remisowała z AEK i nie grała źle. Katastrofa zaczęła się po zmianie stron. Porażka 1:4 mocno ogranicza szanse Wojskowych na udział w IV rundzie kwalifikacji Ligi Europy i tym samym zapewnienie sobie udziału m.in. w fazie ligowej Ligi Konferencji Europy.
Trener Edward Iordanescu nie ukrywał po końcowym gwizdku, że czuje się winny tego blamażu. – Na wstępie chciałbym pogratulować drużynie gospodarzy. Wygrali ten mecz i trzeba uczciwie przyznać, że na to zasłużyli. Druga sprawa: odpowiedzialność za ten wynik biorę w pełni na siebie. Wspieram swoich zawodników w stu procentach. Do tej pory wszystko układało się po naszej myśli i byliśmy zadowoleni, ale dziś trzeba wyjść przed szereg i powiedzieć jasno – to ja odpowiadam za to, co się wydarzyło - stwierdził Rumun cytowany przez serwis Legionisci.com.
-To nie jest łatwy moment. Ani dla nas jako drużyny, ani dla mnie osobiście – ale to też nie jest mój pierwszy trudny moment w karierze. Co stało się w drugiej połowie? Musimy to dokładnie przeanalizować. Było tam zbyt wiele rzeczy, które trzeba natychmiast wyrzucić z naszego repertuaru. Popełniliśmy zbyt dużo naiwnych błędów, które na tym poziomie nie mają prawa się zdarzyć. Straciliśmy drugiego gola – po czymś, czego po prostu nie można dopuścić – i wszystko się posypało - dodał Iordanescu, który podkreślał też, że warunki na Cyprze były bardzo trudne przez co jego piłkarze byli spóźnieni, wolni, bez energii i intensywności. Podkreślał też, że nie chce na gorąco wyciągać ostatecznych wniosków, ale te na pewno będą i to chyba jedyna nadzieja Legii, może jeszcze gorąca atmosfera przy Łazienkowskiej 3, na odrobienie potężnych strat.
Katastrofa Legii na Cyprze. W rewanżu przy Łazienkowskiej musiałby wydarzyć się cud. Przez wielkie C
Futbol.pl












