Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

To dlatego Puchacz nie trafił do Lecha Poznań! "Serce podpowiadało, żeby się zgodzić, ale...".

Dodał: kk
Data dodania: 18-08-2025 15:06
screen

W rozmowie z “Radio Zet” Tymoteusz Puchacz powiedział, dlaczego nie trafił tego lata do Lecha Poznań. 

Obecnie “Puszka” szuka nowego zespołu. Zawodnik ma ważny kontrakt z Holstein Kiel (2. Bundesliga), jednak tam nie będzie grał, gdyż nie znajduje się w planach klubu. Ostatnio sporo się mówiło na temat jego powrotu do Lecha Poznań, jednak lewy obrońca odrzucił propozycję “Kolejorza”. Teraz wiadomo, dlaczego tak zrobił. Puchacza interesuje zagraniczny kierunek. 

- Wiele osób jest zaangażowanych w ten projekt. Od trenera od przygotowania fizycznego, po trenera na boisku. Wszystko tak jest zorganizowane, żebym w każdej chwili był gotowy powrotu - mówi Puchacz dla Mateusza Ligęzy na łamach “Radio ZET”. 

- Nie grzeje mnie to, że ciągle się mówi, gdzie zagram. Dobrze, że mam szansę o tym mówić. Jestem osobą wierzącą i zawdzięczam Bogu wiele rzeczy. Robię to, na co mam wpływ, a jaką on dla mnie ma ścieżkę, to jest nieistotne. Wiem, że to będzie właściwa droga. Ja skupiam się na pracy, aby być w jak najlepszej formie, gdy trafię do nowego klubu - dodał.

- Żadnych drzwi nie zamykam. Mam nadzieję, że zagram za granicą, choć nie wiem, jak finalnie się to potoczy. Miałem ofertę z Lecha Poznań, ale stwierdziłem, że to nie będzie dobry moment na powrót. Serce podpowiadało, żeby się zgodzić, ale... Czy żałuję? Niczego nie żałuję. Nie podchodzę tak do życia. Mam Boga na pierwszym miejscu i realizuję jego wolę. Nie cofnę tego, co się stało, liczy się teraźniejszość - zakończył.

Źródło: Radio ZET, Mateusz Ligęza

TAGI

Inne artykuły