Legia sprowadzi jeszcze jednego napastnika? Padło nazwisko kandydata. W tej sprawie wszystko jednak jest raczej jasne...
Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 23-09-2025 19:21
Legia Warszawa dokonała latem sporych zmian w kadrze, a mnóstwo ruchów nastąpiło w linii ataku. Ostatecznie po kontuzji będącego w świetnej formie na początku rozgrywek Jean-Pierre'a Nsame w kadrze zostało dwóch napastników, czyli Mileta Rajović oraz Antonio Colak. Czy ktoś jeszcze dołączy do drużyny Edwarda Iordanescu? Głos w tej sprawie zabrał Michał Żewłakow.
Legia pożegnała się latem z Markiem Gualem, Tomasem Pekhartem, Jordanem Majchrzakiem, Ilją Szkuriną i Migouelem Alfarelą. Dwaj ostatnio odeszli pod koniec okienka. Do ataku pozyskano natomiast Miletę Rajovicia i Antonio Colaka, a do gry miał być też Jean-Pierre Nsame. Kameruńczyk doznał jednak poważnej kontuzji i będący w świetnej formie na początku snajper wypadł z gry na długie miesiące.
- To bardzo poważna kontuzja. Nie da się powiedzieć, czy Nsame wróci za 5 czy za 9 miesięcy. Jeśli będzie to w tym sezonie, to raczej pod koniec - powiedział Michał Żewłakow, dyrektor sportowy Legii. Kontrakt Nsame obowiązuje tylko do 30 czerwca 2026 roku. Niewykluczone, że przy Łazienkowskiej 3 wkrótce zaproponują jednak snajperowi umowę na nowych warunkach.
Po odejściu Alfareli, gdy okienko w Polsce już się zamknęło, wydawało się, że Legia może zakontraktować jeszcze kogoś bez klubu do ataku. Żewłakow przyznał, że pewne rozmowy były i coś jeszcze może się wydarzyć, ale wzmocnienia ataku należy się raczej spodziewać zimą. Jedną z opcji był i może nadal jest George Puscas, chociaż nie do końca pasuje do kadry.
- Patrzyliśmy na Puskasa, ale to typ podobny do Rajovicia, a chcieliśmy aby ci gracze się uzupełniali. On długo był pod kontraktem w Turcji, ale jego wymagania finansowe były spore. To nie był piłkarz, który był dla nas numerem jeden. Na koniec myśleliśmy o tym czy jest w stanie zejść z wymagań i przy dobrej grze osiągnąć finansowo to, czego oczekiwał, ale nie był zainteresowany - mówił Żewłakow. Dyrektor dodał, że badano też kilka innych opcji, ale nikt nie chciał w klubie brać "kogoś na siłę". - Za trzy miesiące znowu otwiera się okienko i wtedy będziemy mieli więcej opcji do wyboru - dodał Żewłakow.
Legia chciała... Jana Ziółkowskiego. Wojskowi próbowali od razu wypożyczyć piłkarza, którego sprzedali
Futbol.pl












