Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

PZPN w poważnych tarapatach po meczu z Holandią. Ekspert ostrzega: możliwy nawet najwyższy wymiar kary

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 16-11-2025 15:20
PZPN w poważnych tarapatach po meczu z Holandią. Ekspert ostrzega: możliwy nawet najwyższy wymiar kary

Race rzucone na murawę podczas meczu Polska – Holandia mogą mieć dla PZPN bardzo poważne konsekwencje. Ekspert Marcin Samsel ocenia, że w grę wchodzi nawet zamknięcie PGE Narodowego.

Reprezentacja Polski zremisowała z Holandią 1:1, a piątkowe spotkanie na PGE Narodowym mogło zakończyć się kompletem punktów. Niestety, dobre wrażenie przykrył incydent z udziałem kibiców. Po przerwie na boisko poleciały race, zadymiając całe pole karne Kamila Grabary i zmuszając arbitra do przerwania gry.

Według ekspertów PZPN niemal na pewno zostanie ukarany. Nie wiadomo jednak, czy skończy się na finansowej sankcji. Specjalista ds. bezpieczeństwa, Marcin Samsel, podkreśla, że sytuacja jest wyjątkowo poważna.

- Przerwanie meczu i race rzucone na murawę, które mogą stanowić zagrożenie dla piłkarzy, to bardzo poważne przewinienie – powiedział w Kanale Sportowym.

Samsel zaznacza, że FIFA i UEFA szczególnie zwracają uwagę na „świętą strefę”, czyli murawę i jej otoczenie.

- Mogą być takie konsekwencje, jak zamknięcie PGE Narodowego. UEFA i FIFA mają zapisane w przepisach wprowadzenie takiej sankcji. Problemem było naruszenie tego świętego miejsca, strefy piłkarskiej: murawy czy szatni. Race wylądowały na murawie, mecz został przerwany, co spowodowało przerwanie transmisji. To wiąże się z opóźnieniami w transmisji w wielu telewizjach, za to FIFA może ponieść konsekwencje, stąd też kary dla prowodyrów. Wpływa to też na ich wizerunek - dodał Samsel.

Sprawcy incydentu mają zostać zidentyfikowani na podstawie monitoringu i mogą usłyszeć zarzuty na podstawie art. 59 ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Grozi za to nawet pięć lat więzienia.

Źródło: Kanał Sportowy

TAGI

Inne artykuły