Fredi Bobić po kolejnej porażce Legii: To wstyd. Niektórzy nie mają jaj, by grać w tej koszulce
Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 14-12-2025 22:42
Fredi Bobić zabrał głos na temat tego, co dzieje się w Legii Warszawa. Dyrektor operacji piłkarskich stanął przed kamerami Canal+ Sport po porażce z Piastem Gliwice. Bobić nie gryzł się w język. Przyznał, że niektórzy piłkarze nie nadają się do gry w Legii.
Warszawski klub latem dokonał kilku ciekawych transferów. Wojskowi sprowadzili Militę Rajovicia, Kamila Piątkowskiego, Kacpra Urbańskiego, Henrique Arreiola, Damiana Szymańskiego, Arkadiusza Recę, Noaha Weisshaupta, Ermala Krasniqi'ego, Petera Stojanovicia i Antonio Colaka. Wydawało się, że większość z nich będzie wzmocnieniem zespołu, a tymczasem właściwie wszyscy bardzo mocno rozczarowali.
Zamiast walki o mistrzostwo i awansu do fazy ligowej Ligi Europy jest strefa spadkowa i stracone szanse na kolejkę przed końcem fazy ligowej na awans do wiosennej fazy Ligi Konferencji Europy. Od kilku tygodni Legia przegrywał. Z Inaki Astizem, który zastąpił Edwarda Iordanescu, Wojskowi zanotowali trzy remisy i sześć porażek. Fredi Bobić w Canal+ Sport nie ukrywał, że nikt w klubie nie przewidywał, że tak to się może potoczyć.
- Mamy wszystko, ale nie mamy wyników. Gra, zwłaszcza w ostatnich dwóch miesiącach… To zaczęło się jeszcze, zanim odszedł od nas Edward Iordanescu. Było naprawdę słabo. Listopad, grudzień – bardzo ciemny okres. Dużo opadów dla nas, że tak powiem. Robimy głupie rzeczy na boisku. Nie jesteśmy drużyną. Nie jesteśmy zjednoczeni. Teraz brakuje nam pewności siebie, jak to zwykle bywa w takich momentach. Możesz mieć jakościowych piłkarzy i o tym rozmawiać, ale trzeba to udowodnić na boisku. My tego teraz nie robimy. To duży problem. To wstyd - powiedział Bobić.
- Jesteśmy rozczarowani tą sytuacją. Kibice są rozczarowani, jeżdżą za nami wszędzie, nawet do Erywania – było tam 700 osób. Mam do tego ogromny szacunek. Oni cały czas próbują nas wspierać, ale my nie dowozimy. Musimy walczyć i naprawdę ciężko pracować w okresie przygotowawczym, by to zmienić - dodał Bobić.
Potem dyrektor Legii odniósł się do kwestii zatrudnienia nowego trenera. I opowiedział trochę o tym, czemu nie udało się szybko załatwić sprawy Marka Papszuna. - Byliśmy zdecydowani, by zatrudnić nowego trenera. Mieliśmy swojego faworyta. Zrobiliśmy to szybko, 5 – 6 dni i sprawa była dogadana. Obie strony chciały tego samego, ale potem zaczęła się walka. Sześć – siedem tygodni, żeby wyciągnąć szkoleniowca z jego klubu. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli ogłosić, że dołączy do Legii - stwierdził Bobić. Ilu ludzi ze sztabu weźmie ze sobą Marek Papszun? Na pewno nie 15 – śmiałem się, jak to zobaczyłem. Przyprowadzi kilka osób, ale nie aż tyle. To normalne. Zresztą, Iordanescu też miał u nas trzech nowych ludzi. Na razie nie skupiamy się na tym. Koncentrujemy się na tym, że mamy jeszcze jeden mecz przed świętami i chcemy go wygrać. Ta seria remisów i porażek musi zostać zakończona. To wstyd dla takiego klubu, żeby nie wygrać 11 meczów z rzędu. Piłkarze wiedzą, że to wstyd. Ostatnio zawsze znajdujemy sposób, żeby nie wygrać, żeby nie dowieźć prowadzenia. To przykre, ale na końcu trzeba pracować z zawodnikami. Niektórzy piłkarze nie mają jaj, żeby grać w tej koszulce. Teraz ja i wszyscy w klubie bierzemy za to odpowiedzialność. Od stycznia będziemy ciężko pracować w okresie przygotowawczym przed rundą wiosenną - dodał.
Bobić powiedział także o tym, że wiosną nie będzie wymówek i usprawiedliwień. - Wiosną nie będzie wymówek. Nie będzie pucharu, Europy. Tylko 16 meczów w lidze. Teraz nasze wyniki są naprawdę słabe. Musimy nad tym popracować, wprowadzając pewne zmiany, najpierw trenera, a później w drużynie - stwierdził na koniec.
Wielki talent jednak zostaje w Legii. Chciały go kluby z PKO BP Ekstraklasy
Futbol.pl












