Boruc przerywa milczenie w sprawie pobicia piłkarzy Legii! Szokujące słowa o „związanych rękach”
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 21-12-2025 16:34
To był jeden z najciemniejszych momentów w historii Legii Warszawa, który do dziś budzi ogromne emocje. Artur Boruc, legenda klubu, wrócił pamięcią do wydarzeń z grudnia 2021 roku, kiedy to chuligani wdarli się do autokaru i zaatakowali piłkarzy. Bramkarz wyjaśnił, dlaczego wówczas nie stanął w obronie bitych kolegów. Jego tłumaczenie dla wielu może być zaskakujące.
Artur Boruc był gościem programu „Hejt Park” na antenie Kanału Sportowego. Podczas rozmowy poruszono temat, który od lat dzieli kibiców i środowisko piłkarskie – postawę bramkarza podczas skandalicznego ataku na autokar drużyny powracającej z przegranego meczu z Wisłą Płock (0:1). Wówczas najbardziej ucierpieli Mahir Emreli oraz Luquinhas, co w konsekwencji doprowadziło do ich odejścia z klubu.
Prowadzący zapytał wprost o brak reakcji Boruca i o to, dlaczego nie stanął murem za drużyną w tamtym krytycznym momencie. Odpowiedź 44-latka była rozbrajająco szczera, choć kontrowersyjna.
– Bo ja tak samo szanuję jednych, jak i drugich – stwierdził krótko Boruc, odnosząc się do relacji na linii kibice – szatnia.
Dopytywany przez dziennikarza, czy w tamtej sytuacji czuł, że ma „związane ręce”, były bramkarz reprezentacji Polski przyznał: – Odrobinę tak. Ale może nie ciągnijmy tego tematu, bo naprawdę nie wiem, czy jest sens. Powiem za dużo, ktoś będzie miał pretensje. To nikomu nie jest potrzebne – uciął dyskusję Boruc.
Wypowiedź ta rzuca nowe światło na trudną pozycję, w jakiej znajdował się Boruc – będąc jednocześnie kapitanem zespołu i ikoną "Żylety". Słowa o równym szacunku dla sprawców pobicia i poszkodowanych kolegów z szatni z pewnością wywołają nową falę dyskusji na temat granic lojalności w piłce nożnej.
Źródło: Kanał Sportowy











