Złe wieści dla Ekstraklasy! Rywale uciekają, a gra toczy się o fortunę i Ligę Mistrzów
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 30-01-2026 3:05
Czwartkowe rozstrzygnięcia w Lidze Europy nie były pomyślne dla polskiej piłki. Bezpośredni rywale w walce o miejsce w rankingu UEFA solidnie zapunktowali. Marzenie o mistrzu Polski grającym bezpośrednio w Lidze Mistrzów wciąż jest żywe, ale droga do niego stała się znacznie bardziej wyboista.
Sytuacja robi się napięta. Polskie kluby – Raków Częstochowa, Lech Poznań i Jagiellonia Białystok – zakończyły jesień w dobrych nastrojach, ale rankingowa matematyka jest nieubłagana. W czwartek oczy kibiców zwrócone były na mecze drużyn z Czech i Grecji, czyli krajów, które bezpośrednio wyprzedzają Polskę w rankingu krajowym UEFA.
Niestety, konkurenci nie próżnowali. Czeska Viktoria Pilzno wygrała na wyjeździe z FC Basel 1:0, dorzucając do dorobku naszych południowych sąsiadów cenne punkty (0,950 pkt).
Z kolei Grecy mieli zmienne szczęście, ale finalnie i tak powiększyli przewagę. PAOK co prawda przegrał z Lyonem, ale Panathinaikos zremisował z Romą 1:1. Co ciekawe, punkt Rzymianom uratował Polak, Jan Ziółkowski.
Efekt? Dystans do rywali wzrósł. Do dziesiątych Czechów tracimy już 2,6 punktu, a do jedenastej Grecji 1,687 punktu. Wszyscy rywale z tych krajów awansowali do wiosennych play-offów, więc będą mieli kolejne okazje do punktowania.
Wiosna prawdy dla polskich klubów
Mimo że konkurencja ucieka, wciąż mamy potężne atuty w ręku. W grze na wiosnę pozostają aż trzy polskie zespoły. Raków Częstochowa czeka już w 1/8 finału Ligi Konferencji. Z kolei Lech Poznań i Jagiellonia Białystok powalczą w 1/16 finału.
"Kolejorz" zmierzy się z fińskim KuPS, co jest losowaniem bardzo obiecującym. Znacznie trudniejsze zadanie czeka białostoczan, którzy staną w szranki z włoską Fiorentiną. Wszystko rozstrzygnie się w drugiej połowie lutego.
Musimy też zerkać za plecy. Co prawda Norwegowie stracili impet (porażka Brann ze Sturmem Graz), ale do gry włączają się Duńczycy. FC Midtjylland ograło Dinamo Zagrzeb, dzięki czemu Dania wyprzedziła Norwegię i jest teraz na 13. miejscu, tuż za naszymi plecami.

O co właściwie toczy się ta walka?
Stawka jest gigantyczna i dotyczy sezonu 2027/28 (ranking działa z dwuletnim wyprzedzeniem).
Świętym Graalem jest 10. miejsce. Jeśli Polska by je wyszarpała, mistrz Ekstraklasy wchodziłby bezpośrednio do fazy ligowej Ligi Mistrzów. Bez eliminacji, bez nerwów, z gwarancją wielkich pieniędzy.
Jednak utrzymanie obecnej, 12. pozycji (lub awans na 11.), również daje ogromne profity. W takim scenariuszu mistrz Polski rozpoczynałby walkę o Ligę Mistrzów dopiero od IV rundy eliminacji. To oznacza tylko jeden dwumecz. Nawet w razie porażki, taki zespół ląduje w fazie ligowej Ligi Europy. To gigantyczny komfort i bezpieczeństwo finansowe dla najlepszego polskiego klubu.
Polskie zespoły w ostatnich latach wykonały tytaniczną pracę, awansując z 15. na 12. lokatę. Teraz gra idzie o to, by ten sukces przekuć w stałą obecność w piłkarskim raju. Wszystko w nogach piłkarzy Rakowa, Lecha i Jagiellonii.
Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych UEFA











