Niesamowita historia z Paryża! Trener przyjechał na imprezę i pił z piłkarzami
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 01-02-2026 17:28
Thiago Motta podzielił się kapitalną anegdotą z czasów gry w Paris Saint-Germain. Piłkarze wyszli "na miasto", a Ezequiel Lavezzi postanowił zadzwonić po trenera. Reakcja Carlo Ancelottiego wprawiła wszystkich w osłupienie.
Włoski szkoleniowiec słynie ze znakomitego podejścia do zawodników, ale ta historia przebija wszystko. Thiago Motta wspomina sytuację, gdy grupa jedenastu piłkarzy PSG wybrała się po treningu do eleganckiej restauracji w pobliżu Łuku Triumfalnego.
Atmosfera była luźna, dopóki Ezequiel Lavezzi nie wpadł na szalony pomysł. Argentyńczyk postanowił zaprosić szkoleniowca do wspólnej zabawy.
– Może zadzwonię teraz do naszego trenera, żeby do nas dołączył – rzucił Lavezzi.
Reszta drużyny wpadła w panikę. Zawodnicy bali się konsekwencji i próbowali powstrzymać kolegę.
– Ależ nie, Pocho, nie możesz zadzwonić do trenera, jesteś szalony, narobisz nam kłopotów – prosili.
Lavezzi jednak nie posłuchał i wybrał numer. Ancelotti zapytał tylko: „Gdzie jesteście?”. Kwadrans później siedział już przy stoliku. Szkoleniowiec zamówił drinka i jak gdyby nigdy nic zaczął opowiadać anegdoty ze swoich czasów w AC Milanie.
Po chwili biesiadowania Włoch wstał od stołu, by się pożegnać. Zamiast bury, przekazał krótki komunikat.
– Na mnie już czas. Muszę wracać do domu. Róbcie dzisiaj co chcecie, ale pamiętajcie, że w niedzielę mamy mecz i liczę na to, że zagracie świetnie – zakończył z uśmiechem Ancelotti.
Piłkarze zostali przy stole w milczeniu, całkowicie zszokowani klasą trenera. To wydarzenie zbudowało atmosferę w szatni na długi czas.
– Jak możemy nie chcieć dla niego grać? Trener, zamiast dać nam reprymendę, przychodzi i pije z nami jak stary kumpel. W niedzielę musimy dla niego wygrać – podsumował tamten wieczór Motta.
Metoda okazała się skuteczna. W weekend PSG rozegrało świetny mecz, strzeliło mnóstwo bramek i pewnie zgarnęło trzy punkty.
Źródło: Wypowiedź Thiago Motty











