Karuzela w Nottingham nie zwalnia. Czy znajomy trener właściciela ugasi pożar po Dyche’u?
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 13-02-2026 3:34
W Nottingham Forest nikt nie ma czasu na sen, a już na pewno nie Sean Dyche, którego właściciel klubu zwolnił o wpół do drugiej w nocy. Po bezbramkowym remisie z ostatnim w tabeli Wolverhampton, Evangelos Marinakis stracił cierpliwość i postawił na starego znajomego. Nowym szkoleniowcem Tricky Trees ma zostać Vitor Pereira, dla którego będzie to powrót do Premier League w roli strażaka.
Kadencja Dyche’a trwała zaledwie 114 dni i zakończyła się w atmosferze fali gwizdów na City Ground. Mimo że zespół oddał w meczu z Wilkami aż 35 strzałów, żadna piłka nie wpadła do siatki, co dla Marinakisa było ciosem nie do zaakceptowania. Zwłaszcza że grecki właściciel wpompował w kadrę 180 milionów funtów, a efekt jest taki, że Forest szoruje po dnie tabeli, mając zaledwie trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Dyche, który w styczniu był jeszcze nominowany do nagrody trenera miesiąca, wyleciał z hukiem, zostawiając zespół na 17. miejscu.
Pereira wchodzi do szatni, która w tym sezonie widziała już trzech różnych szefów. Przed Dychem byli tu Nuno Espirito Santo oraz Ange Postecoglou, który wytrzymał na stanowisku ledwie 40 dni. Portugalczyk to człowiek Marinakisa – panowie znają się z Olympiakosu, gdzie wspólnie świętowali dublet. Pereira ma już na koncie udaną misję ratunkową w Wolverhampton, ale jego ostatnie miesiące w tym samym klubie były pasmem porażek.
Już 19 lutego Forest wracają do europejskich pucharów, by w Turcji zmierzyć się z Fenerbahce w Lidze Europy. Chwilę później w kalendarzu widnieją starcia z Liverpoolem, Brighton i Manchesterem City.
Źródło: The Guardian, BBC Sport











