Łobodziński wściekły na piłkarzy po klęsce Zagłębia. "Uważam, że byłem bardzo dobrze przygotowany"
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 01-03-2026 14:45
Wojciech Łobodziński nie gryzł się w język po dotkliwej porażce z rezerwami Śląska Wrocław. Szkoleniowiec Zagłębia Sosnowiec wprost wskazał winnych fatalnej serii i zasugerował, że on sam wywiązał się ze swoich zadań bez zarzutu.
Zagłębie Sosnowiec tonie w ligowej szarości. Jeszcze niedawno klub występował w Ekstraklasie, a dziś drży o ligowy byt na szczeblu centralnym. Sobotni mecz ze Śląskiem II miał być szansą na przełamanie czarnej passy, a skończył się wynikiem 1:4. Dla ekipy znad Brynicy to już czwarta kolejna porażka. W tabeli Betclic 2 Ligi zespół z Sosnowca zajmuje 15. miejsce i do końca sezonu będzie z pewnością walczyć o utrzymanie.
Trener Łobodziński tym razem nie szukał winy w swoich decyzjach taktycznych. Na konferencji prasowej doszło do rzadko spotykanej szczerości, która uderzyła prosto w szatnię. 43-latek uznał, że granica cierpliwości została przekroczona.
- Co bym nie powiedział teraz i tak źle zabrzmi, więc powiem krótko, że się skompromitowaliśmy i myślę, że u nas w Polsce zawsze jest trener rozliczany, ale czas, żeby też piłkarze zaczęli być rozliczani - stwierdził opiekun sosnowiczan.
Szkoleniowiec poszedł o krok dalej. Podkreślił, że on sam wykonał swoją pracę rzetelnie, a zawiedli wykonawcy na boisku. Wyraźnie odciął się od postawy zespołu, sugerując, że jego warsztat nie zawiódł.
- Ja sobie nie zasłużyłem na ten mecz dzisiaj. Uważam, że byłem bardzo dobrze przygotowany i myślę, że piłkarze muszą też od siebie więcej wymagać - dodał.
Atmosfera w Sosnowcu gęstnieje z każdym dniem. Widmo spadku do trzeciej ligi staje się coraz bardziej realne, a po takich słowach relacje na linii trener-drużyna mogą zostać wystawione na ciężką próbę. Trudno przypuszczać, by takie publiczne rozliczenie pomogło w oczyszczeniu atmosfery przed kolejnymi meczami o życie.
Źródło: pomeczowa konferencja prasowa











