Mógł wylądować w KTS Weszło, dziś bije się o mistrzostwo. Stanowski zdradza kulisy
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 03-03-2026 11:06
Leszek Ojrzyński wykonuje w Lubinie tytaniczną pracę, która wywindowała Zagłębie na sam szczyt ligowej tabeli. Zanim jednak szkoleniowiec stał się rewelacją rozgrywek, przez blisko trzy lata musiał cierpliwie czekać na telefon z Ekstraklasy.
Zagłębie Lubin to obecnie ekipa, która psuje krew wszystkim faworytom i wyrasta na największe zaskoczenie tego sezonu. Po 23 kolejkach drużyna z Dolnego Śląska zajmuje drugie miejsce w stawce. Mają dokładnie tyle samo punktów, co liderująca Jagiellonia Białystok.
Za tymi wynikami stoi Leszek Ojrzyński. Trener wrócił na karuzelę w wielkim stylu, choć przez długi czas nikt nie chciał dać mu szansy. Okazuje się, że w trakcie bezrobocia szkoleniowiec otrzymał zaskakującą propozycję. Krzysztof Stanowski przyznał w mediach społecznościowych, że kilkukrotnie namawiał go na przejęcie KTS-u Weszło.
– Miło widzieć Leszka Ojrzyńskiego na drugim miejscu tabeli po 23 kolejkach. Kilka razy proponowałem mu pracę w KTS Weszło, skoro już mieszkał w Warszawie i nic nie robił. Ale ciągle wierzył, że to nie jest moment na takie wygodnictwo, bo zaraz ktoś z ekstraklasy po niego wróci – napisał założyciel Kanału Zero.
Cierpliwość 53-latka ostatecznie została nagrodzona. Zamiast budować projekt w niższych ligach, trafił do Lubina, gdzie najpierw uratował zespół przed spadkiem, a teraz realnie miesza w czubie tabeli.
Źródło: Twitter (X)











