Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Niesamowite sceny w Katowicach! Strączek miał asystenta, o którym mówi cała Polska

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 04-03-2026 12:37
Niesamowite sceny w Katowicach! Strączek miał asystenta, o którym mówi cała Polska

Rzuty karne to wojna nerwów, w której liczy się każdy detal. Rafał Strączek w meczu z Widzewem nie zamierzał liczyć na łut szczęścia. Bramkarz GKS-u Katowice miał plan, ale do jego realizacji potrzebował pomocy kogoś zza linii bocznej. Cichym bohaterem awansu został chłopiec od podawania piłek.

Mecz GKS-u Katowice z Widzewem Łódź w Pucharze Polski dostarczył kibicom niesamowitych emocji, a o losach spotkania musiały zadecydować rzuty karne. Wtedy do akcji wkroczył Rafał Strączek. Golkiper gospodarzy, znany ze swojego profesjonalnego podejścia, był przygotowany na taką ewentualność. Miał przygotowany bidon, na którym rozpisano sposób wykonywania jedenastek przez rywali.

Sęk w tym, że bramkarz nie mógł trzymać butelki przy sobie w trakcie interwencji. Znalazł więc idealne rozwiązanie. Poprosił stojącego za bramką chłopca od podawania piłek, by ten "zaopiekował się" cennym rekwizytem. Młody kibic potraktował zadanie śmiertelnie poważnie. Stał przy bandzie reklamowej, kurczowo trzymając bidon, do którego Strączek podbiegał przed każdym strzałem rywali, by sprawdzić notatki.

Efekt tej współpracy był piorunujący. Piłkarze Widzewa pomylili się dwukrotnie, a jedną z prób Strączek obronił w pięknym stylu. GieKSa wygrała serię jedenastek 4:2 i mogła świętować sukces.

Najbardziej wzruszający moment nastąpił jednak tuż po końcowym gwizdku. Wpadający w euforię bramkarz nie zapomniał o swoim pomocniku. Zamiast biec do kolegów z drużyny, w pierwszej kolejności ruszył w stronę bandy i wyściskał młodego chłopaka, dziękując mu za wsparcie. Obrazki te błyskawicznie obiegły sieć, pokazując ludzką stronę futbolu, o której często zapominamy w ferworze walki.

Źródło: Twitter/X

TAGI

Inne artykuły