Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Co za cios Legii tuż przed końcem. Wojskowi nadal w grze o puchary, Lechia drży o ligowy byt. Colak znowu to zrobił w Trójmieście (VIDEO)

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 17-05-2026 19:23
Co za cios Legii tuż przed końcem. Wojskowi nadal w grze o puchary, Lechia drży o ligowy byt. Colak znowu to zrobił w Trójmieście (VIDEO)

Legia Warszawa znowu zrobiła to w Trójmieście. Po tym, jak w doliczonym czasie gry w Gdyni wyrwała Arce zwycięstwo i zremisowała po golach Antonio Colaka, teraz pokonała po bramce w końcówce z Lechią Gdańsk. Znowu po bramce Colaka. Byłego zawodnika Lechii.

Legia wiosną się rozkręcała powoli, ale w sumie poniosła tylko dwie porażki, a w ostatnich siedmiu kolejkach odniosła pięć zwycięstw, przegrała i zremisowała. W niedzielę przed meczem z Lechią w Gdańsku, która wciąż nie może być pewna utrzymania i nadal jest w strefie spadkowej Wojskowi wiedzieli, że wygrana da im podtrzymanie nadziei na zajęcie 5. miejsca i grę w europejskich pucharach.

W Gdańsku Lechia dobrze weszła w meczu i w 11. minucie objęła prowadzenie. Sprytnie zagrał Kacper Chodyna, który dostrzegł ruch Jean-Pierre'a Nsame i dograł na głowę Kameruńczyka, który ładnym strzałem zdobył bramkę na 1:0. 

 

 

Potem Legia mogła prowadzić 2:0. Do strzału głową doszedł Jan Leszczyński. Młody stoper gości uderzył po dograniu Juergena Elitima, ale piłka po jego strzale trafiła w słupek. Lechia do przerwy nie zdołała odpowiedzieć i grała mało przekonywująco w ofensywie.

W II odsłonie to gospodarze nadawali jednak ton wydarzeniom. Lechia zaatakowała i Legia miała kłopoty. Gości po strzale Meny uratował słupek, a przestrzelił niewiele Pllana. W 63. minucie doszło do wyrównania. Mena dośrodkował, a Tomas Bobcek w końcu się przełamał z gry, bo od stycznia nie trafił do siatki inaczej niż z rzutu karnego. Tym razem Słowak zaskoczył Otto Hindicha uderzeniem głową. 

 

 

Lechia mogła iść za ciosem i dalej atakowała. Blisko gola na 2:1 był Kacper Sezonienko, ale Hindrich wytrzymał, zostawił nogę i nie pozwolił się pokonać. Poradził sobie też z uderzeniem Bobcka.

W samej końcówce z boiska wyleciał za 2. żółtą kartkę Iwan Żelisko. Na mecz z Legią anulowano ma żółtą kartkę, którą dostał niesłusznie, więc zagrał z Wojskowymi, w ostatniej kolejce już swojej ekipie nie pomoże. Potem się jeszcze zagotowało po faulu Augustyniaka, który powalił uciekającego mu Menę i doszło do przepychanek przy linii bocznej. Na koniec Legia miała okazję i ją wykorzystała. Po zamieszaniu w polu karnym piłka spadła na głowę Antonio Colaka i były chorwacki napastnik Lechii pognębił Gdańszczan!

 

 

W tabeli Legia jest na 7. pozycji z 46 punktami. Do tego, by zająć 5. lokatę i zagrać w pucharach potrzebuje swojej wygranej z Motorem Lublin, zwycięstwa Pogoni w Szczecinie nad GKS Katowice i braku wygranej Zagłębia Lubin w Białymstoku z Jagiellonią. Lechia jedzie bić się o utrzymanie do zdegradowanego już Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. Biało-Zieloni w tabeli mogą przeskoczyć jeszcze Widzew Łódź, jeśli ten nie wygra z Piastem Gliwice (też niepewnym utrzymania), właśnie Piasta (ma 3 punkty straty, ale lepszy bilans meczów bezpośrednich) i Cracovię. 

Mecz 33. kolejki PKO BP Ekstraklasy
LECHIA GDAŃSK - LEGIA WARSZAWA 1:2
Bramki:
Tomáš Bobček 63 - Jean-Pierre Nsame 11, Antonio Čolak 90
Lechia: 18. Alex Paulsen - 33. Tomasz Wójtowicz, 4. Bujar Pllana, 80. Matej Rodin, 27. Matúš Vojtko - 11. Camilo Mena, 10. Rifet Kapić, 5. Iwan Żelizko, 79. Kacper Sezonienko (88. 15. Maksym Diaczuk) - 99. Tomasz Neugebauer (61. 17. Anton Carenko), 89. Tomáš Bobček
Legia: 89. Otto Hindrich - 11. Kacper Chodyna, 91. Kamil Piątkowski, 8. Rafał Augustyniak, 56. Jan Leszczyński, 19. Rúben Vinagre (61. 53. Wojciech Urbański) - 77. Ermal Krasniqi (61. 9. Rafał Adamski), 67. Bartosz Kapustka (81. 44. Damian Szymański), 22. Juergen Elitim, 20. Jakub Żewłakow (61. 99. Samuel Kováčik) - 18. Jean-Pierre Nsame (72. 14. Antonio Čolak)
Żółte kartki: Żelizko, Bobček, Rodin - Chodyna, Augustyniak, Leszczyński
Czerwona kartka: Iwan Żelizko (86. minuta, Lechia, za drugą żółtą)
Sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław)
Widzów: 35 000

Futbol.pl

Inne artykuły