Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Co za kompromitacja Lecha Poznań. Największy eurowpier… w historii? Gang Poulsena ukradł Ligę Mistrzów!

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 29-07-2026 21:26
Co za kompromitacja Lecha Poznań. Największy eurowpier… w historii? Gang Poulsena ukradł Ligę Mistrzów!

Skompromitował się na całej linii mistrz Polski Lech Poznań w rewanżowym spotkaniu II rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Kolejorz w pierwszym meczu ograł na wyjeździe Aarhus GF 4:1 i u siebie miał postawić tylko kropkę nad i. Tymczasem Duma Wielkopolski okryła się wielkim wstydem, bo przegrała 1:4 po dogrywce i odpadła po rzutach karnych!

Lechowi mecz w Danii się poukładał. Prowadzenie, czerwona kartka, szybki gol na 2:1 i ostatecznie wygrana 4:1. Wydawało się, że po takim zwycięstwie przy Bułgarskiej kibice pojawią się po to, by obejrzeć spokojnie rewanż, a po końcowym gwizdku rozmawiać o kolejnym rywalu w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Tymczasem...

Początek meczu był wyrównany, a obie drużyny próbowały strzelić gola. Najlepszą okazję miał Mikael Ishak, ale świetnie zatrzymał go Mads Hedenstad. Po chwili wydawało się, że Kolejorz wyjdzie na prowadzenie, a przynajmniej będzie miał świetną okazję, bo sędzia po zagraniu ręką przez Jensena-Abbewa podyktował chciał rzut karny. Po analizie VAR oceniono, że piłka najpierw odbiła się od uda obrońcy, a potem od ręki i jedenastka została cofnięta.

Lech nie objął prowadzenia, a zrobili to Duńczycy. W 32. minucie po dobrej akcji w polu karnym Mateusza Lisa zaskoczył Bech. 

 

 

Jeszcze przed przerwą nie pachniało może wielkimi kłopotami, ale jednak pewne obawy mogły się pojawić. W 53. minucie problemy zaczęły się powiększać. Źle zachował się Robert Gumny i zagrał ręką w polu karnym. Do piłki podszedł Arnstad i trafił na 2:0, chociaż Mateusz Lis był blisko skutecznej interwencji. Duńczykom brakowało gola do dogrywki!

 

 

Za moment to Lech domagał się karnego. Sędzia ocenił jednak, że po zagraniu Becha nie doszło do naruszenia przepisów i nakazał grać dalej. 

 

 

Swoją szansę miał Luis Palma, lecz jego strzał świetnie zatrzymał bramkarz. Generalnie to jednak Duńczycy prowadzili grę i szukali swojego gola. Groźnie huknął Arnstad, a potem piłka szczęśliwie po rykoszecie minęła bramkę Lisa. Szczęście skończyło się w 75. minucie. Po zagraniu ze stałego fragmentu gry Tingager nawet specjalnie nie wyskoczył i głową posłał piłkę do siatki na 3:0. 

 

 

Niels Frederiksen musiał reagować. Dokonywał zmian, ale poprawy nie było. Lech co prawda trochę ruszył, próbował Filip Jagiełło, ale nie udało się w regulaminowym czasie. Po przerwie szybko jednak padł gol dla Kolejorza. W 95. minucie do gospodarzy w całej akcji uśmiechnęło się trochę szczęście. Gurgul uderzył, Hedenstad odbił, piłka trafiła do Jagiełły i Bułgarska oszalała po golu 1:3. Kompromitacja została odsunięta. 

 

 

A jednak. W 100. minucie jak w masło w defensywę Lecha wszedł 18-letni Kristjansson, uderzył, a Mateusz Lis, który od początku sezonu gra za mającego odejść Bartosza Mrozka, nie pomógł swoją interwencją. Było 4:1 dla Aarhus i Lech znowu musiał strzelić, by nie zostawiać sprawy do karnych.

W 105. minucie bliski szczęścia był Agnero, ale zatrzymał go bramkarz. Podobnie było po strzale Kozubala. Przestrzelili też Jagiełło i Hakans. Potrzebne były rzuty karne. I znowu Lech miał wszystko. Losowanie wskazało, że jedenastki były strzelane na bramkę, za którą jest Kocioł, sektor najbardziej zagorzałych kibiców Kolejorza. Karne też zaczęły się świetnie. Trafił Jagiełło, a Arnstad kopnął piłkę w słupek. Sayyadmanesh miał zdobyć bramkę na 2:0, ale uderzył fatalnie i po chwili było 1:1. W kolejnej serii bramkarz gości zatrzymał też Kozubala, a Duńczycy już się do końca nie pomylili i wyrwali w niesamowitych okolicznościach, mając też mnóstwo kontuzji w zespole, awans do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Tam na ekipę Jakob Poulsen czeka Sabah Baku z Tymoteuszem Puchaczem, który czekał przecież na walkę ze swoim Lechem.

A Kolejorz spadł do eliminacji Ligi Europy. Lech zagra w III rundzie z KI Klaksvik z Wysp Owczych - pierwszy mecz już 6 sierpnia w Poznaniu. 

Rewanżowy mecz II rundy eliminacji Ligi Mistrzów
LECH POZNAŃ - AARHUS GF 1:4 po dogrywce, karne 3:4, pierwszy mecz: 4:1
Bramki:
Filip Jagiełło 95 - Tobias Bech 32, Kristian Arnstad 55 k., Frederik Tingager 75, Tómas Óli Kristjánsson 100
karne: 1:0 Filip Jagiełło, 1:0 Kristian Arnstad - słupek, 1:0 Allahyar Sayyadmanesh - obroniony, 1:1 Frederik Tingager, 1:1 Antoni Kozubal - obroniony, 1:2 Tómas Óli Kristjánsson, 2:2 Yannick Agnero, 2:3 Janni Serra, 3:3 Joel Pereira, 3:4 Tobias Bech
Lech: 1. Mateusz Lis - 20. Robert Gumny (81. 2. Joel Pereira), 27. Wojciech Mońka, 59. Terry Yegbe, 15. Michał Gurgul - 10. Patrik Wålemark (88. 11. Daniel Håkans), 43. Antoni Kozubal, 22. Radosław Murawski (98. 23. Gísli Thordarson), 21. Pablo Rodríguez (81. 24. Filip Jagiełło), 77. Luis Palma (68. 17. Allahyar Sayyadmanesh) - 9. Mikael Ishak (88. 7. Yannick Agnero)
AGF: 21. Mads Hedenstad - 40. Jonas Jensen-Abbew (60. 45. Christian Storch), 5. Frederik Tingager, 19. Eric Kahl (90. 44. Mouhammade Camara) - 23. Mikael Anderson (97. 13. Janni Serra), 31. Tobias Bech, 16. Jens Jønsson (70. 29. Rasmus Carstensen), 4. Magnus Knudsen, 10. Kristian Arnstad, 39. Frederik Emmery (97. 20. Tómas Óli Kristjánsson) - 28. James Bogere (70. 27. Stefen Tchamche)
Żółte kartki: Kozubal, Agnero - Bogere, Anderson, Emmery, Camara
Sędziował: Juxhin Xhaja (Albania)
Widzów: 36 215

Futbol.pl

Inne artykuły