Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Szokujące stawki w Pucharze Polski. Sędziowie muszą dokładać z własnej kieszeni

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 04-09-2026 8:34
Szokujące stawki w Pucharze Polski. Sędziowie muszą dokładać z własnej kieszeni

Sędzia techniczny na wczesnym etapie Pucharu Polski otrzymuje wynagrodzenie, które często nie pokrywa nawet kosztów dojazdu na stadion. Arbitrzy przemierzają setki kilometrów, biorą urlopy w pracy i ostatecznie tracą pieniądze na prowadzonych przez siebie meczach.

Rozgrywki pucharowe przyciągają kibiców na stadiony, ale kulisy pracy części arbitrów wyglądają dramatycznie. Na etapie 1/32 finału sędzia techniczny kasuje zaledwie 250 złotych za spotkanie. Biorąc pod uwagę odległości do pokonania, kwota ta błyskawicznie znika w baku samochodu. Zdarza się, że sędziowie muszą jechać na drugi koniec kraju.

Paweł Horożaniecki z Żar podróżował do Opola, pokonując ponad 500 kilometrów w obie strony. Same koszty paliwa znacznie przekroczyły jego meczową stawkę. Podobny los spotkał Norberta Chrząstka z Radomia, który musiał dojechać do Ostródy. Trasa wyniosła około 650 kilometrów. Inni sędziowie również spędzili wiele godzin za kółkiem. Filip Kaliszewski pokonał 340 kilometrów, a Szymon Rutkowski 450 kilometrów.

Dysproporcje w zespole sędziowskim są ogromne. Główny arbiter inkasuje 1500 złotych, jego asystent 900 złotych, a obsługujący system VAR od 900 do 1100 złotych. Sędzia techniczny znajduje się na samym dole tej drabinki finansowej. Sytuacja wygląda niewiele lepiej szczebel wyżej. Na boiskach drugiej ligi techniczny zarabia 350 złotych. W tym samym czasie obserwator i delegat z ramienia piłkarskiej centrali dostają po 800 złotych.

Niskie zarobki to tylko część problemu. Arbitrzy muszą brać dni wolne w swoich podstawowych miejscach pracy, gdy spotkania odbywają się w środku tygodnia. Płacą również za własne wyżywienie w trasie. Złe planowanie obsad sędziowskich wywołuje w tym środowisku rosnące niezadowolenie.

Źródło: TVP Sport

TAGI

Inne artykuły