Jest reakcja Komisji Ligi w sprawie Siemieńca. Wiadomo, czy padło podejrzenie o korupcję
Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 10-09-2026 14:31
Komisja Ligi Ekstraklasy SA zajęła się sprawą niekoniecznie dozwolonych kontaktów pomiędzy trenerem Jagiellonii Białystok Adrianem Siemieńcem a jednym z sędziów pracujących przy meczach PKO BP Ekstraklasy. Chodzi o sms-y, które szkoleniowiec Jagi wysłał do arbitra asystenta w sprawie żółtych kartek. Sprawę ujawnił serwis Sportowefakty WP.
Sprawa ujrzała światło dzienne w czwartek, ale jak wiadomo, jest znana Komisji Ligi od ponad tygodnia. Wyraźnie wynika to z komunikatu przedstawione przez przewodniczącego Jarosława Poturnickiego.
- Komisja Ligi otrzymała w dniu 1 września od Komisji Dyscyplinarnej PZPN materiały dotyczące sprawy w celu jej rozpatrzenia. Warto zaznaczyć, że sprawa nie ma charakteru korupcyjnego lub zarzutu manipulowania wynikiem. Będzie badana pod kątem, czy nie doszło do naruszenia przepisów dot. dozwolonych kontaktów sędziów z trenerami - czytamy w komunikacie.
Jak wyraźnie wynika Komisja Ligi nie bada sprawy pod kątem korupcji czy manipulowania wydarzeniami na boisku. Zajmuje się tylko i wyłącznie wątkiem naruszenia przepisów dotyczących kontaktów pomiędzy sędziami i trenerami.
W sprawie Siemieńca chodzi o wiadomość sms, którą trener Jagiellonii wysłał do Arkadiusza Kamila Wójcika, sędziego asystenta, przed meczem białostockiego zespołu z GKS Katowice. Tematem był sędzia główny Paweł Raczkowski, a Siemieniec próbował zwrócić uwagę i poprosić o to, by porozmawiać z arbitrem, by nie dawał zbyt szybko żółtych kartek i ewentualnie uprzedzał, że ktoś z zawodników może być blisko upomnienia i wykluczyć się z udziału w ostatnim spotkaniu sezonu z Zagłębiem Lubin. Wówczas aż 8 piłkarzy Jagiellonii było zagrożonych pauzą.
Tak pisał Siemieniec do Wójcika:
"Witam Panie Sędzio".
"Paweł dzisiaj Nam sędziuje, nie wiem jak podejść do tego tematu. Chce po prostu żeby z Nami w tym temacie współpracował. Jeżeli nie będzie wyjść i kartka się należy to oczywiście mi nic do tego, ale jeżeli może poczekać i Nas uprzedzić że ktoś jest blisko to będę mógł zareagować".
"Mamy finał sezonu u siebie".
"Chodzi mi o branie tego pod uwagę i pewną rozwagę".
"Czasami sa sytuacje ze ktos jest pol na pol, albo pracuje na kartkę".
Wójcik odpisał następująco: "Akurat on w takich »tematach« jest bardzo dobry. Proszę go wziąć poprostu na bok i powiedzieć kto jest zagrożony i zależy Panu na informacji chwilę wczesniej, ze cos sie może wydarzyć, że właśnie odpuścił komuś kartkę i trzeba tego zawodnika zdjąć albo niech on naprawdę uważa".
Warto dodać, że Wójcik był wówczas w Japonii, a wymiana sms-ów odbyła się w dniu meczu. Wójcik przekazał informację Raczkowskiemu i pozdrowił z Kraju Kwitnącej Wiśni. Raczkowski odpisał, że również pozdrawia. Sportowefakty WP zauważają, że w wymianie sms-ów pomiędzy sędziami nie ma uwagi, że prośba szkoleniowca jest niedopuszczalna lub zostanie gdzieś zgłoszona w PZPN.
Skończyło się ostatecznie na kartce jedynie dla Jesusa Imaza, któremu nie groziło zawieszenie. Uwag do pracy sędziego i oceny boiskowych zdarzeń jednak nie było. Trudno mieć pretensje do sędziego, że nie pokazywał kartek. Obiektywnie rzecz biorąc, po prostu ukarał tych, których musiał. Nikogo specjalnie nie oszczędzał.
Futbol.pl











