Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Szymon Marciniak ostro o aferze z Siemieńcem! Nasz najlepszy arbiter zabiera głos

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 11-09-2026 12:05
Szymon Marciniak ostro o aferze z Siemieńcem! Nasz najlepszy arbiter zabiera głos

Szymon Marciniak stanowczo zareagował na doniesienia o SMS-ach trenera Jagiellonii. Nasz eksportowy sędzia gościł w Kanale Sportowym i wprost skomentował zamieszanie. Zdecydowanie odciął się od patologicznych układów na polskich boiskach.

Cała Polska żyje zakulisowymi działaniami Adriana Siemieńca. Szkoleniowiec białostockiej drużyny wysyłał wiadomości do sędziego Arkadiusza Kamila Wójcika w zeszłym sezonie. Próbował przez niego dotrzeć do arbitra głównego Pawła Raczkowskiego. Zależało mu na uniknięciu żółtych kartek dla zagrożonych zawodników.

Szymon Marciniak postanowił skomentować te rewelacje. Sędzia traktuje obecną burzę medialną z dużym dystansem.

– Jesteśmy mistrzami tych wszystkich pseudoaferek, mistrzami robienia piekiełka. Najpierw nauczmy się dobrze grać w piłkę, najpierw nauczmy się fajnie prowadzić zespół i dobrze sędziować, a potem zajmijmy się czymś poważnym – rozpoczął Marciniak.

Arbiter z Płocka prowadził setki spotkań na najwyższym poziomie. Zapewnił, że nigdy nie spotkał się z próbami takich nacisków.

– Mam 420 meczów w Ekstraklasie. Nie ma takiej historii, aby ktoś mnie poprosił, abym dał kartkę czy nie. To jest paranoja. Jeśli ktoś przyszedłby do sędziego i poprosił kartkę, my mamy obowiązek to zaraportować – wyjaśnił sędzia.

Marciniak zaznaczył, że luźne znajomości z trenerami czy kierownikami drużyn są naturalne. Często pytają go o niuanse nowych przepisów. Pewnych granic nikt jednak nie przekracza. Na koniec stanął w obronie szefa Kolegium Sędziów, Marcina Szulca. Zaapelował, by dać mu spokojnie pracować i oceniać go dopiero po zakończeniu rundy, bez ciągłej nagonki.

Źródło: Kanał Sportowy

TAGI

Inne artykuły