Po wrześniowych niestrawnościach reprezentacja Polski w Rydze pobudziła kubki smakowe, ale mimo wygranej skończyło się zgagą... | Futbol - Piłka nożna
Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Polityka Prywatności    AKCEPTUJĘ

Po wrześniowych niestrawnościach reprezentacja Polski w Rydze pobudziła kubki smakowe, ale mimo wygranej skończyło się zgagą...

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 10-10-2019 22:43
Po wrześniowych niestrawnościach reprezentacja Polski w Rydze pobudziła kubki smakowe, ale mimo wygranej skończyło się zgagą...

2:0 po 13 minutach rozbudziło apetyty polskich kibiców. Po wrześniowych niestrawnych daniach w wykonaniu reprezentacji Polski była to smakowita przystawka i fani oczekiwali wykwintnego dania głównego. Ekipa Jerzego Brzęczka zapomniała jednak je wydać, bo męczyła się w Rydze nawet nie z Łotwą, a sama ze sobą. W końcu nadszedł zakalcowaty deser i chociaż skończyło się wygraną 3:0, to jednak zamiast klepać się z zadowoleniem po brzuchach walczymy ze zgagą!

Reprezentacja Polski nie narzuciła od 1. minuty wielkiego tempa gry, ale szybko okazało się, że z czwartkowym rywalem wcale nie było to konieczne. Potrzebne było 9 minut, by Biało-Czerwoni objęli prowadzenie. Grosicki zagrał do Lewandowskiego, a ten podał do Szymańskiego i po chwili dostał piłkę z powrotem już na czystą pozycję. Kapitan reprezentacji Polski bez żadnego problemu wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem.  

Już 3 minuty później było 2:0. Grosicki ruszył skrzydłem po odzyskaniu piłki i mądrze zagrał do wycofanego za wbiegających bliżej bramki obrońców. Niepilnowany snajper dostał piłkę na 12. metrze i plasowanym strzałem wpakował futbolówkę do siatki.

Wydawało się, że Łotwa jest już na łopatkach i jeszcze przed przerwą przyjmie kolejne ciosy. Ekipa Jerzego Brzęczka jednak wyhamowała, a maszyna, która dopiero się rozgrzewała, wyraźnie stanęła. Polacy nie stworzyli sobie dobrych kolejnych okazji. Wymieniali sporo podań, posiadali piłkę, ale bramce Łotyszów niespecjalnie zagrażali. Gospodarzy też nie było stać na wysłanie jakiegoś poważniejszego sygnału ostrzegawczego w postaci uderzenia na bramkę strzeżoną przez Wojciecha Szczęsnego.

Tuż po zmianie stron Polacy mieli za to świetną okazję, by po raz trzeci cieszyć się w Rydze. Lewandowski ze środka pola dograł na prawą stronę do Grosickiego. Ten znalazł się na dobrej pozycji do strzału, ale nie umiał oddać dobrego uderzenia i Biało-Czerwoni nie podwyższyli prowadzenia. 

Polacy z animuszem zaczęli II połowę, ale szybko cała energia uleciała i Orły wróciły do słabej gry. Raził brak ruchu, brak dokładności i brak kreatywności nawet na tle tak słabego rywala.

W końcu Polacy jednak podwyższyli wynik. W 76. minucie lekko przyspieszyli, piłka trochę się gdzieś zakręciła w polu karnym, zeszła Grosickiemu z nogi i trafiła do Lewandowskiego, a ten w 109. występie w kadrze zdobył 60. bramkę, kierując futbolówkę do siatki z kilku metrów.

Polacy wygrali i z 16 punktami otwierają tabelę grupy G. W niedzielę w Warszawie (20:45) nie mogą sobie jednak pozwolić na żadną wpadkę z Macedonią Północną, która po wygranej ze Słowenią jest na 3. pozycji z 11 punktami. 13 oczek i pozycję wicelidera ma Austria, która pokonała 3:1 Izrael. 11 punktów wywalczyła Słowenia i te cztery ekipy, bez mającego 8 punktów Izraela, liczą się w walce o awans.

Mecz el. Euro 2020
ŁOTWA - POLSKA 0:3
Bramki:
Lewandowski 9, 13, 76
Łotwa: 1. Andris Vaņins - 7. Ritvars Rugins, 3. Mārcis Ošs, 4. Kaspars Dubra, 19. Vitālijs Jagodinskis, 2. Vitālijs Maksimenko - 13. Mārtiņš Ķigurs (86. 14. Andrejs Cigaņiks), 5. Oļegs Laizāns (72. 21. Kristers Tobers), 15. Deniss Rakels (72. 11. Artūrs Karašausks), 10. Jānis Ikaunieks - 22. Vladislavs Gutkovskis
Polska: 1. Wojciech Szczęsny - 16. Tomasz Kędziora, 15. Kamil Glik, 5. Jan Bednarek, 13. Maciej Rybus (80. 2. Arkadiusz Reca) - 19. Sebastian Szymański, 10. Grzegorz Krychowiak, 14. Mateusz Klich (60. 23. Krzysztof Piątek), 20. Piotr Zieliński, 11. Kamil Grosicki (77. 21. Przemysław Frankowski) - 9. Robert Lewandowski
Żółta kartka: Maksimenko
Sędziował: Halis Özkahya (Izmir)
Widzów: 7107

Futbol.pl

TAGI

Inne artykuły