Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Wyrósł na filar Legii Warszawa. Przyznaje: Zderzyłem się ze ścianą

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 26-03-2023 21:59
Wyrósł na filar Legii Warszawa. Przyznaje: Zderzyłem się ze ścianą

Dominik Hładun konsekwentnie buduje swoją pozycję w Legii Warszawa. Po kontuzji Kacpra Tobiasza wskoczył do bramki i spisuje się bardzo dobrze. Sprowadzony z Zagłębia Lubin golkiper nie ukrywa, że miał już przy Łazienkowskiej 3 trudny okres, ale teraz jest na fali i zdradził, co zrobił, by na nią wskoczyć, gdy pojawiła się okazja. 

Hładun do Legii został sprowadzony przez sezonem. Jesienią nie pojawił się na boisku w pierwszym zespole i rozegrał jedynie 4 spotkania w III-ligowych rezerwach. Czekał na swoją szansę i jak przyznaje na początku był wyborem numer 3 - po Kacprze Tobiaszu i Cezarym Miszcie.

- Na samym początku trochę zderzyłem się ze ścianą. W Zagłębiu byłem pierwszym bramkarzem, przychodzę i nagle staję się numerem trzy. To nie była łatwa sytuacja, ale życie dużo mnie nauczyło. Wiem, że czasem warto jest poczekać i nie wyciągać pochopnych wniosków - powiedział Hładun w rozmowie z oficjalną stroną klubową Legia.com.

- Ten okres nie był łatwy. Nie mogłem pozwolić sobie na to, żeby zamknąć się w pokoju. Nie chciałem zwalać na nikogo winy. Toczyłem dużo rozmów z samym sobą. Miałem dwa wyjścia – albo się poddać i zaakceptować taką rolę, albo jeszcze mocniej pracować nad mankamentami. Jestem piłkarzem, który nigdy się nie poddaje. Chciałem walczyć o swoje. Zostajesz po treningach, robisz więcej, chodzisz na siłownię, po prostu nie składasz broni - dodał i tłumaczył bramkarz.

Hładun przyznał, że bardzo pomogła mu żona. Wybranka jego serca powtarzała, żeby pamiętał o swojej wartości i że szansa w końcu przyjdzie. Według 27-latka pierwszym krokiem do sukcesu było pozytywne pobudzanie się do cięższej pracy. 

Aktualny numer jeden w bramce Legii dodał, że trochę się w nim gotowało, ale nie zamierzał tego pokazywać. - Trzymałem i nadal trzymam kciuki za Kacpra Tobiasza, czy Czarka Misztę, gdy Ci wychodzą na murawę. Podchodziłem do tego profesjonalnie i pokazywałem, że cały czas jestem gotowy - stwierdził Hładun.

Futbol.pl, fot. screen LegiaTV

TAGI

Inne artykuły