Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Probierz: Nie byłem osobą mile widzianą

Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 27-03-2014 8:22
Probierz: Nie byłem osobą mile widzianą

Jedną z pierwszych decyzji nowych włodarzy Lechii Gdańsk było zwolnienie Michała Probierza. Trener, który stracił pracę tuż po odpadnięciu z Pucharu Polski, opowiada o kulisach zwolnienia.

- Od dłuższego czasu byłem na nią (dymisję - przyp.red.)przygotowany, przecież zmieniłem nawet strój meczowy. Z garnituru na dres. W momencie, gdy w klubie ogłoszono nadejście nowych właścicieli, dało się wyczuć, że nie jestem osobą mile widzianą, z którą chętnie by pracowali. We wtorek przyjechał do Gdańska pan Franz Josef Wernze i nawet się ze mną nie spotkał. Był to dla mnie czytelny sygnał, że wkrótce zostanę zwolniony. Tę informację przekazał mi w środę Andrzej Juskowiak. Choć zastanawiam się, kto ją tak naprawdę podjął. Bo z tego co wiem, to pan Wernze w tym momencie był już w samolocie, którym wracał do Niemiec. Nie była to jedyna dziwna rzecz, na jaką napotkałem w klubie. Są w nim bowiem ludzie, nie pełniący żadnych funkcji, a mający wiele do powiedzenia - opowiadał na łamach "Przeglądu Sportowego" Probierz.

- Ludzie z zarządu, którzy mnie zatrudniali, doskonale wiedzą na co się latem umawialiśmy. Mieliśmy obniżyć koszty utrzymania zespołu, wprowadzić do składu więcej młodzieży, dać sobie czas na zbudowanie drużyny w oparciu o graczy swojego chowu, uzupełnionej zawodnikami z zewnątrz. Gdy Juskowiak dołączył do klubu, został o tym poinformowany. Ja natomiast od pewnego czasu niewiele wiedziałem o tym, co się dzieje w klubie. Nie miałem pojęcia o warunkach finansowych dla nowych zawodników, kiedy do nas dołączą itd. - dodał były już trener Lechii.

- Nowi piłkarze przychodzili do nas na tydzień czy dzień przed ligą, później nawet w jej trakcie. To nie jest oczywiście żadne usprawiedliwienie, bo takie jest życie trenera. Z drugiej strony przykro mi było czasami z powodu piłkarzy, którzy sześć tygodni ciężko pracowali na obozach i walczyli o miejsce w składzie, a później musiałem ich odstawić po jednym słabszym meczu i postawić na innych, którzy dopiero co dołączyli do zespołu - zakończył Probierz.

Lewandowski w duecie marzeń? Tak, z...

Futbol.pl

Inne artykuły