Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Zainteresowanie wielkich klubów jeszcze nic nie oznacza

Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 09-11-2013 7:52
Zainteresowanie wielkich klubów jeszcze nic nie oznacza

Ostatnio w mediach pojawiły się dwa sensacyjne doniesienia. Młodych polskich zawodników połączono z wielkimi klubami. Dawidowicz i Linetty nie doświadczyli tego pierwsi.

Po sezonie kolonia Polaków w Dortmundzie na pewno się zmieni. Robert Lewandowski po wakacyjnej przerwie zmieni klub. Niewykluczone, że mimo tego w Borussii nadal będzie trzech Polaków. Do Łukasza Piszczka i Jakuba Błaszczykowskiego może zostać dokoptowany Paweł Dawidowicz. Zaledwie 18-letni piłkarz Lechii Gdańsk miałby zająć w kadrze BVB miejsce zwolnione przez Sebastiana Kehla. Doświadczony Niemiec chciałby jeszcze na koniec kariery wyjechać do USA.

Borussia potwierdziła zainteresowanie Dawidowiczem. Inaczej ma się sprawa z Karolem Linettym. Nastolatek z Lecha Poznań według angielskich mediów trafił pod lupę Manchesteru United. Angielski gigant przygląda się zapewne wielu piłkarzom na całym świecie, po to ma rozwiniętą siatkę skautingu, więc do transferu jest bardzo daleko. Nie jest to jednak niemożliwe. "Czerwone Diabły" stać na wydanie kilku mln funtów i ryzyko, że transfer młodego piłkarza nie wypali. Może więc zaryzykują z Linettym, który po dobrym początku w Ekstraklasie trochę przygasł i nie potrafi pociągnąć pogrążonego w kryzysie Lecha.

Z Manchesterem United łączony był kiedyś Radosław Majewski. Ostatecznie wyjechał do Anglii, ale trafił tylko do Nottingham Forest i od kilku sezonów gra w drugiej lidze angielskiej.

Wielkie kluby, te z najwyższej półki obserwowały podobno też Rafała Wolskiego. Mówiło się m.in. o Borussii Dortmund i klubach z Anglii. Ostatecznie Wolski wylądował w Fiorentinie i marnuje czas, przesiadując głównie na trybunach.

O tym, że w wielkim klubie łatwo nie jest przekonał się Bartosz Salamon. Trafił do Milanu i już po pół roku, bez debiutu, odszedł do słabszego zespołu.

Wracając do piłkarzy, którzy tylko przez medialne spekulacje mogli póki co zobaczyć się w czolowych drużynach świata, to na pewno warto wspomnieć o Dawidzie Janczyku. Były napastnik być może teraz od kilku lat byłby gwiazdą Atletico Madryt lub tak jak Radamel Falcao zmieniłby barwy za grube miliony. "Murzyn" trafił jednak do CSKA Moskwa, gdzie się nie sprawdził i teraz żyję, już po zakończeniu kariery, z łatką "zmarnowany talent". Podobnie ułożyły się losy chociażby Kamila Oziemczuka, który terminował w AJ Auxerre.

Co będzie z Dawidowiczem i Linettym? Większe szanse na transfer ma ten pierwszy. Obaj jednak muszą pamiętać, by mądrze wybrać. Co prawda trafić do BVB lub Manchesteru United to wielka sztuka, ale jeszcze większą jest wywalczenie tam miejsca w kadrze pierwszego zespołu i granie chociaż od czasu do czasu w podstawowym składzie. Bo pójście tropem Rafała Wolskiego, żeby pozostać przy najświeższym przykładzie, nie jest najlepszym rozwiązaniem w momencie, gdy trzeba grać, by jeszcze się rozwijać.

Futbol.pl

Inne artykuły