Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Fantastyczny kwadrans w wykonaniu Lecha! "Kolejorz" odbija się od dna

Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 09-11-2013 22:33
Fantastyczny kwadrans w wykonaniu Lecha!

Zapowiadała się kolejna klapa w wykonaniu Lecha, ale nic z tego! "Kolejorz" w ostatnich piętnastu minutach przesądził o losach meczu, wbijając rywalowi aż trzy bramki. Po końcowym gwizdku z wielką ulgą odetchnął Mariusz Rumak, którego posada wisi na włosku.

16. kolejka T-Mobile Ekstraklasy w sezonie 2013/2014

Lech Poznań - Ruch Chorzów 4:2 (1:1)

Bramki: Łukasz Teodorczyk 9, Rafał Murawski 78, Gergo Lovrencsics 83, Daylon Claasen 90+2 - Grzegorz Kuświk 38, 60

Lech: Maciej Gostomski, Kebba Ceesay, Hubert Wołąkiewicz (46. Daylon Claasen)Marcin Kamiński, Barry Douglas, Dimitrije Injac (57. Rafał Murawski)Łukasz Trałkam Kasper Hamalainen, Mateusz Możdżeń, Gergo Lovrencsics, Łukasz Teodorczyk (82. Bartosz Ślusarski).

Ruch: Michał Buchalik, Marek Szyndrowski, Marcin Malinowski, Piotr Stawarczyk, Daniel Dziwniel, Jakub Smektała, Łukasz Surma, Łukasz Tymiński (75. Adrian Mrowiec)Filip Starzyński, Łukasz Janoszka, Grzegorz Kuświk (78. Maciej Jankowski).

Żółte kartki: Łukasz Tymiński

Czas się pożegnać Panie Rumak?
Ostatnio w prasie pojawiła się informacja, że trener Mariusz Rumak ma czas grudnia, aby Lech wrócił do walki o mistrzostwo Polski. Jeżeli Lech Poznań dzisiaj przegra to najprawdopodobniej włodarze klubu zbiorą się szybciej, aby postawić na nowego szkoleniowca. Zadanie dla "Kolejorza" nie będzie łatwe, bo zmierzą się z Ruchem Chorzów, który ostatnio jest na fali wznoszącej.

Zamiast strzelać, podał do bramkarza
Już w szóstej minucie meczu goście mogli wyjść na prowadzenie. Po jednym z dośrodkowań piłka spadła na głowę Stawarczyka, który zamiast mocno wpakować piłkę do siatki, to po prostu podał ją w ręce Gostomskiego.

Turlała się, turlała i doturlała do bramki
Lech gra słabo, ale jak już gra to czasami ma sporo szczęścia, bo ich postawa pozostawia wiele do życzenia. "Kolejorz" na maksymalnym farcie zdobył bramkę w dziewiątej minucie spotkania, za sprawą Teodorczyka, który mając przed sobą pustą bramkę i obrońców na plecach, upadając na ziemię odbił na tyle dobrze piłkę, że jakoś wtoczyła się ona do siatki.

A mogło być podwyższenie prowadzenia
Lech nie rozgrywa przy Bułgarskiej porywającego spotkania, ale czasami uda im się przeprowadzić składną akcję. W 31. minucie meczu na strzał zza pola karnego zdecydował się Hamalainen, ale piłka przeleciała tuż obok bramki.

Gdzie się podziali defensorzy Lecha?
To pytanie musieli zadawać sobie kibice "Kolejorza". Smektała dośrodkował piłkę w pole karne do Kuświka, który pozostał bez krycia, a potem nie pozostało mu nic innego jak umieścić piłkę w siatce.

Teodorczyk uderza... ale tylko w słupek
Napastnik Lecha może pluć sobie brodę. 22-latek znalazł się w dobrej sytuacji, ale piłka po jego uderzeniu zamiast znaleźć się w bramce, wylądowała na słupku.

Kuświk po raz drugi i Ruch wychodzi na prowadzenie
W 60. minucie spotkania goście popisali się składną akcją na najwyższym poziomie. Surma posłał świetną piłkę do Smektały, ten jeszcze lepiej dograł w pole karne do Kuświka, który wyprzedził Ceesaya i umieścił piłkę w siatce.

Kluczowe pięć minut w wykonaniu Lecha!?
Gdy wszystko wskazywało, że w tym spotkaniu nic się nie zmieni, "Kolejorz" wziął się za odrabianie strat. W 78. minucie meczu sytuacji sam na sam z Buchalikiem nie wykorzystał Teodorczyk, ale tam gdzie trzeba znalazł się Murawski, który umieścił piłkę w siatce. Pięć minut później Lechici wyszli na prowadzenie. Hamalainen posłał piłkę do Gergo, ten minął Stawarczyka i precyzyjnym uderzeniem wpisał się na listę strzelców.

Mogło być już po meczu!
Skuteczność w dzisiejszym meczu nie należy do najpozytywniejszych aspektów w drużynie Lecha Poznań. W 89. minucie spotkania mogli już przesądzić o losach meczu za sprawą Ślusarskiego, ale ten tylko uderzył w słupek. Piłkę dobijał Możdżen, ale prosto w ręce Buchalika.

Co się odwlecze to nie uciecze!
Kilkadziesiąt sekund później Daylon Claasen zdobył czwartą bramkę dla Lecha, przesądzając tym samym o losach spotkania. Chwilę później sędzia zakończył to starcie.

Futbol.pl

Inne artykuły