Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Skandaliczne słowa dziennikarza Canal+ Sport. Już poniósł konsekwencje

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 25-11-2024 13:39
Skandaliczne słowa dziennikarza Canal+ Sport. Już poniósł konsekwencje

Decyzją szefa Canal+ Sport Michała Kołodziejczyka dziennikarz stacji Bartosz Ignacik został zawieszony w wykonywaniu obowiązków. To konsekwencja skandalicznych słów, które padły na antenie stacji z ust Ignacika podczas programu "Turbokozak".

Ignacik od wielu lat pracuje w Canal+ Sport. Jest reporterem na meczach, prowadzi też cieszący się w pewnym momencie ogromną popularnością program "Turbokozak".

Właśnie na koniec najnowszego odcinka tego programu padły z ust prowadzącego skandaliczne słowa. Ignacik był na wizji z osobą odpowiedzialną za dźwięk i próbował zażartować. Wyszło beznadziejnie. - Wrócił Mirosław, dźwiękowiec. Troszkę go nie było. O co chodzi Mireczku z tym kablem. Czy oni obniżyli Ci pensję, że chcesz się powiesić -  śmieszkował Ignacik.

 

 

Słowa dziennikarza szybko obiegły media społecznościowe i spotkały się z ogromną krytyką. Sam Ignacik przeprosił szybko za swoje słowa i się kajał, ale co poszło w świat, już niekoniecznie da się zapomnieć. 

"Totalnie głupie, bezmyślne i idiotyczne próbowanie bycia nieśmiesznym z mojej strony, za które PRZEPRASZAM. Absolutnie nikogo nie miałem zamiaru urazić. To już się niestety nie odstanie, ale jeszcze raz WYBACZCIE…" - pisał Ignacik. 

 

 

Mimo przeprosin Ignacik poniósł konsekwencje. Póki co został zawieszony w obowiązkach w Canal+ Sport. Taką decyzję przekazał szef stacji Michał Kołodziejczyk. -  Bartek Ignacik został zawieszony w swoich obowiązkach na wizji. Jest mi strasznie przykro i wstyd, że na naszej antenie padły słowa, które nie powinny paść nigdzie. Wspólnie pomyślimy o następnych krokach - zakomunikował Kołojdziejczyk.

Futbol.pl

Inne artykuły