Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Papszun skrytykował sędziego meczu Legii. Szybko doczekał się na odpowiedź PZPN

Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 02-08-2026 19:20
Papszun skrytykował sędziego meczu Legii. Szybko doczekał się na odpowiedź PZPN

Marek Papszun był zły po meczu Legii Warszawa z Zagłębiem Lubin (3:1) w 2. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Szkoleniowiec Wojskowych skrytykował decyzję sędziego Karola Arysa, który nie uznał bramki Milety Rajovicia. Szybko doczekał się na odpowiedź Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Legia szybko straciła gola z Zagłębiem, ale potem wyrównała za sprawą Łukasza Zjawińskiego i jeszcze przed przerwą Mileta Rajović drugi raz skierował piłkę do siatki. Gospodarze jednak nie prowadzili 2:1 po I połowie, bo gol napastnika nie został uznany.

Sędziowie po analizie VAR cofnęli trafienie Duńczyka. Co prawda Rajović świetnie zachował się po centrze Rubena Vinagre'a z rzutu rożnego, wygrał walkę z dwoma rywalami i głową posłał piłkę do siatki, ale na pozycji spalonej przez Jasminem Buriciem był Robert Deziel Jr. Według arbitrów obrońca Legii przeszkadzał bramkarzowi i dlatego gola nie uznano.

- Nawet zawodnicy drużyny przeciwnej byli zdziwieni, że bramka nie została uznana. To jednak nas nie złamało - mówił na konferencji prasowej, oceniając tę sytuację, Marek Papszun.

Według PZPN sędziowie podjęli jednak dobrą decyzję. Tak wyjaśniono, dlaczego gol Rajovicia nie mógł zostać uznany.

"Po rzucie z rzutu rożnego napastnik Legii nr 29 strzela na bramkę. Piłka przelatuje tuż obok będącego na pozycji spalonej współpartnera z Legii nr 5 i wpada do bramki. Sędzia uznaje bramkę. Wspomniany zawodnik Legii nr 5 w momencie oddawania strzału głową przebywał na pozycji spalonej znajdując się około jednego metra przed bramkarzem, któremu utrudniał możliwość zagrania piłki przez wyraźne zasłonięcie mu pola widzenia oraz wykonywania ewidentnego działania (schylenie głowy), które jednoznacznie wpływa na skuteczną interwencję bramkarza.

VAR poddał tę sytuację szczegółowej analizie pod kątem potencjalnego spalonego przy uznanej bramce. Biorąc pod uwagę powyższe kryteria zarekomendował sędziemu wideoweryfikację (spalony interpretacyjny), po której sędzia słusznie podjął decyzję o rzucie wolnym pośrednim z tytułu spalonego" - czytamy w komunikacie PZPN.

Szejkowie szykują historyczny transfer! Nastolatek z Lecha Poznań może pobić rekord Ekstraklasy

Szejkowie szykują historyczny transfer! Nastolatek z Lecha Poznań może pobić rekord Ekstraklasy

Futbol.pl

Inne artykuły