Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Eksperci znów odlecieli. Absurdalny atak po powołaniach Urbana

Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 19-09-2026 14:06
Eksperci znów odlecieli. Absurdalny atak po powołaniach Urbana

Jan Urban ledwie ogłosił nazwiska powołanych piłkarzy, a natychmiast ruszyła lawina pretensji. Byli zawodnicy i kibice licytują się na swoich faworytów, zapominając o kluczowych faktach dotyczących budowy reprezentacji.

Zrozumienie narzekającego kibica przychodzi całkiem łatwo. Zwykły fan zawsze wskaże gracza, którego selekcjoner koniecznie musi sprawdzić. Zazwyczaj zna go z popularnych aplikacji wynikowych lub krótkich kompilacji w sieci. Przeciętny widz z pewnością nie śledzi regularnie boiskowych wydarzeń w lidze austriackiej, tureckiej czy czeskiej.

Zdecydowanie gorzej wygląda zachowanie byłych piłkarzy wcielających się w rolę wielkich ekspertów. Atakują Urbana z zaskakującą zawziętością, jakby popełnił niewybaczalną zbrodnię. W tym wszystkim brakuje jakichkolwiek konkretów. Najłatwiej rzucić w eter nazwiskiem pominiętego gracza. Znacznie trudniej wskazać, kto dokładnie powinien ustąpić mu miejsca w kadrze. Jeżeli dzisiaj zbawcą drużyny narodowej ma być Karol Czubak, świadczy to dobitnie o aktualnej kondycji naszej piłki, a nie o błędzie selekcjonera.

Ciągłe powtarzanie mantry o większej liczbie młodych zawodników mija się z celem. Jerzy Brzęczek gra o wyznaczone cele w kadrze młodzieżowej. Piłkarze nie muszą przyjeżdżać na zgrupowanie dorosłej reprezentacji wyłącznie po to, aby pooddychać w szatni tym samym powietrzem co Robert Lewandowski oraz Piotr Zieliński. Urban walczy o punkty i posadę. Ufa ludziom odpowiednim do wykonania zadania.

Powszechne deprecjonowanie Ligi Narodów to kolejna bzdura. Rozgrywki są lekceważone przeważnie wtedy, gdy nasza kadra zbiera baty na boisku. Inne reprezentacje walczą tam o prestiż, duże pieniądze i drogę na wielkie turnieje. W Polsce od lat najlepszym reprezentantem pozostaje ten akurat niepowołany, a idealna taktyka objawia się przed kamerami dopiero dobę po ostatnim gwizdku sędziego.

Źródło: Własne

TAGI

Inne artykuły