Burza po hicie Ekstraklasy. Sędzia przerwał milczenie i przyznał się do błędu
Dodał: Grzegorz Sawicki
Data dodania: 12-10-2026 9:50
Praca sędziego Wojciecha Mycia w meczu Jagiellonii Białystok z Górnikiem Zabrze wywołała ogromne emocje. Gospodarze czuli się mocno pokrzywdzeni decyzjami arbitra, a klub wysłał oficjalne pismo do PZPN. Teraz sędzia zabrał głos i odniósł się do najbardziej spornych sytuacji.
Górnik wygrał w Białymstoku 3:1 i utrzymał pozycję lidera PKO Ekstraklasy. Wynik spotkania zszedł jednak na dalszy plan przez kontrowersje sędziowskie. Dzień po meczu Wojciech Myć wystąpił w programie telewizyjnym, aby z perspektywy czasu przeanalizować swoje kluczowe decyzje.
Pierwszą głośną sytuacją był brak rzutu karnego dla Jagiellonii w pierwszej połowie. Rafał Janicki wyraźnie nadepnął wtedy Jesusa Imaza.
- To jest sytuacja, którą chciałbym zobaczyć, bo ten stempel jest prawilny na tył stopy i wolałbym jeszcze raz to przeanalizować - powiedział.
Gospodarze protestowali też w drugiej połowie, gdy po analizie VAR arbiter nie uznał gola dla Jagiellonii. Myć dopatrzył się przewinienia Andersa Klynge na Malthe Hojholcie. Arbiter tłumaczył, że na żywo puścił grę, ponieważ pozwalał zawodnikom na twardą walkę.
- Po wezwaniu do monitora zobaczyłem kopnięcie w łydkę zawodnika Górnika przez gracza Jagiellonii i to było kluczowe, dlaczego zmieniłem swoją pierwotną decyzję - dodał.
Sędzia przyznał się za to do pomyłki z szesnastej minuty. Gracz Górnika podał piłkę do własnego bramkarza, a ten chwycił ją w ręce. W trakcie spotkania arbiter ocenił to zagranie za niekontrolowane i wymuszone przez napastnika.
- Dzisiaj mogę powiedzieć, że moim zdaniem jednak to było świadome zagranie i powinienem odgwizdać rzut wolny pośredni - podkreślił.
Źródło: Canal+ Sport











