Sędzia tłumaczy swoje decyzje po meczu Legia - Wisła. "To było niewystarczające"
Dodał: Futbol.pl
Data dodania: 12-10-2026 14:43
Sędzia meczu Legia Warszawa - Wisła Kraków (2:0) Damian Sylwestrzak został mocno skrytykowany za kilka decyzji swojego zespołu po spotkaniu przy Łazienkowskiej 3. W rozmowie z Meczyki.pl arbiter wytłumaczył jednak dyskusyjne sytuacje. Przyznał się do jednego błędu, ale też podkreślił, że łatwo wytykać taką pomyłkę, a dużo trudniej czasem na żywo wychwycić, komu należy się piłka.
Legia przy Łazienkowskiej 3 ograła w niedzielę Wisłę 2:0. Spore kontrowersje po meczu wywołały przede wszystkim dwie sytuacje. Pierwsza, po której Legia wyszła na prowadzenie oraz druga, w której sędzia nie podyktował rzutu karnego dla Wisły przy stanie 1:0 dla gospodarzy.
W pierwszej sytuacji Sylwestrzakowi i jego zespołowi zarzuca się, że najpierw źle oceniono to, komu należy się piłka i że aut powinna dostać Wisła, a potem, że Rafał Augustyniak naruszył przepisy przy wyrzucaniu piłki, bowiem oderwał nogi od podłoża.
- Jeśli chodzi o aut, był to błąd percepcyjny. Mój asystent - bardzo dobry, podjął masę dobrych decyzji w ostatnich sezonach - tym razem się pomylił. Był to błąd dotyczący wrzutu, nie czerwonej kartki, nie rzutu karnego, ale wrzutu. Jeśli chodzi o wykonanie, to tak naprawdę musimy mieć dowód i pewność, że zawodnik wykonujący nie ma kontaktu z podłożem. Kamera będąca 80, 90 metrów, i zrobiony zoom, nie daje takiej pewności. Nawet minimalna styczność sprawia, że byłby to prawidłowy aut. Poza tym ta sytuacja nie podlega analizie VAR. Popełniliśmy błąd, jeśli chodzi o kierunek autu. W wypadku wykonania nie ma jednoznacznego dowodu, co do wprowadzenia piłki do gry. Prośba też, żebyśmy zachowali skalę. To nie był brak czerwonej kartki, faul na bramkarzu lub decyzja o rzucie karnym. Decyzja broniąca miała swoją okazję, aby do tej okazji nie dopuścić. Każdy, kto posędziował przynajmniej jeden mecz, wie, jak to jest się pomylić. Zdarza się, że to, co na powtórce wygląda na rzecz oczywistą, w tempie wygląda inaczej, trudno coś ocenić. Z błędami oczywiście nie jest nam łatwo - powiedział na kanale Meczyki sędzia Sylwestrzak.
Potem dodał, że w sytuacji, w której Wisła domagała się rzutu karnego, ocenił, że jedenastka się nie należała. - Mogę powiedzieć, co miało wpływ na moją decyzję o braku karnego dla Wisły. Byłem bardzo blisko tej sytuacji. Chwilę przed zdarzeniem zawodnik Legii idzie do piłki, dotyka ją. Prawą nogą, w sposób naturalny, ciągnie ją po ziemi i dochodzi do kontaktu. Ja ten kontakt widziałem. Uznałem go za niewystarczający na rzut karny, nie jesteśmy w stanie zmierzyć intensywności. Są argumenty za rzutem karnym, są argumenty przeciwko. Kontakt był, ale obrońca Legii najpierw dotknął piłkę lewą nogą, a później naturalnie ciągnął nogę prawą po ziemi i dochodzi do kontaktu. To niuanse. Na pewno noga zawodnika Wisły nie została "zabrana", nie było jednoznacznego przewrócenia - mówił Sylwestrzak.
Naprawdę...grać dalej, bez faulu??
????????????#LEGWIS https://t.co/j2mjd9t3hQ
— A.Kamil Wójcik (@ArkadiuszKamil) October 11, 2026
Wojciech Kowalczyk bez litości dla sędziów. "Oglądamy teatr nieudaczników"
Futbol.pl












