Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Reforma Ekstraklasy? Nikt na niej nie stracił!

Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 23-05-2014 9:49
Reforma Ekstraklasy? Nikt na niej nie stracił!

Kontrowersyjna reforma ekstraklasy już nie jest tak kontrowersyjna. Takie wnioski można wysnuć po decyzji wszystkich klubów o zostawieniu jej na drugi sezon. Skoro zadecydowały o tym podmioty najbardziej zainteresowane, to można śmiało stwierdzić, że nikt na reformie rozgrywek nie stracił.

Nie zagłębiając się w sytuację finansową klubów, fakt podzielenia punktów nikomu nie zaszkodził. Legia dalej pozostała liderem, Zagłębie i Widzew pozostały w strefie spadkowej. Każdy natomiast dostał swoją szansę, co niewątpliwie wpłynęło na atrakcyjność rozgrywek. Najbliżej pozostania ofiarą reformy była Cracovia. Ciężko jednak bronić drużynę, która przegrywa w Łodzi, a na swoim stadionie jest pokonana przez Piasta w stosunku 1-5. Pasy poprzez zawirowania we własnych szeregach same skazały się na tak niepewny los.

Kolejnym argumentami zwolenników reformy ekstraklasy była frekwencja na stadionach. Wieszczono, że zwiększy się ona nie tylko w grupie mistrzowskiej, gdzie spotykać co kolejkę będą się najlepsze zespoły w kraju, lecz też na dole tabeli, gdzie walka o utrzymanie będzie równie pasjonująca. Tutaj osiągnięto sukces połowiczny. O ile na stadionach czołówki sytuacja była zadowalająca, tak w grupie spadkowej na stadiony przychodziło mniej ludzi.

Na niezwykle ważny dla obydwu drużyn mecz Zagłębia z Cracovią przyszło niewiele ponad 5 tys. ludzi. Taką frekwencję widywano w tym sezonie na meczach Stali Mielec. Najbardziej brak frekwencji rzucał się w oczy na stadionie we Wrocławiu. Na meczu z Podbeskidziem pojawiło się 6508 fanów. Trauma, jaką przeżyli na tym spotkaniu, może zaowocować tym, że na meczu z Cracovią możemy się spodziewać jeszcze mniejszego zainteresowania.

Rozmowy o reformie ekstraklasy determinowały przede wszystkim występy polskich drużyn w europejskich pucharach. Odpadnie z coraz to bardziej egzotycznymi rywalami zwalano na późne przygotowania do sezonu. Teraz w pierwszym sezonie reformy sytuacja wcale nie uległa zmianie. Najdalej zawędrowała Legia, która została ośmieszona w fazie grupowej Ligii Europejskiej. Najgorszym jednak, z perspektywy polskiej piłki był fakt odpadnięcia Piasta z Karabachem Agdam. Najgorszy dlatego, że wszyscy ludzie polskiej piłki uważali to za coś najnormalniejszego w świecie. Polska drużyna odpada z azerską potęgą, norma. Prawdziwym więc testem dla reformy w kontekście europejskich pucharów będzie najbliższy sezon. Już koniec z wymówkami o okresach przygotowawczych i tego typu sprawach.

Można się cieszyć, że nie porzucono tego pomysłu po jednym sezonie. Byłoby to swoiste przyznanie się do błędu. Najsprawiedliwiej będzie usiąść do stołu po kolejnym sezonie i na chłodno zanalizować, co nam się udało przez nią osiągnąć a co było błędem. Jedno jest pewne, nie można wrócić do stanu rzeczy sprzed reformy. Trzydzieści meczów w sezonie, kilkumiesięczna przerwa to jakiś żart i kpina z poważnej piłki. Zwolenników 18 drużyn odsyłamy do tabeli 1 ligi. Jeżeli założymy, że drużyny spadają normalnie, to ekstraklasie na ten moment zameldowałyby się kolejno GKS Bełchatów, Górnik Łęczna, Olimpia Grudziądz i Dolcan Ząbki.

Futbol.pl

Inne artykuły