Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

"Nie strzelam karnych po faulach na mnie"

Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 04-08-2013 8:13

Pomocnik Widzewa Łódź Marcin Kaczmarek uważa, że jego drużyna zasłużenie pokonała w sobotę Koronę Kielce 2:1. - Chcieliśmy grać piłką, utrzymywać się przy niej i wyjść na prowadzenie. To się udało - opowiadał zawodnik.

W 3. minucie Kaczmarek został sfaulowany przez Małkowskiego. Sędzia pokazał bramkarzowi czerwoną kartkę i wskazał na wapno. - Mecz dobrze się dla nas ułożył. Zdobyliśmy bramkę i prowadziliśmy grę. Później był ten niefortunny rzut wolny dla Korony, do którego nie powinniśmy dopuścić. Kielczanie nie stwarzali wielkiego zagrożenia. My chcieliśmy grać piłką, utrzymywać się przy niej i wyjść na prowadzenie. To się udało - mówił Kaczmarek.

O zwycięstwie łodzian przesądziły dwa gole Edouardsa Visnakovsa. - Wiemy, że odeszli od nas Mariusz Stępiński i Bartek Pawłowski. To było spore osłabienie, ale znaleźliśmy napastnika, który strzela bramki. Z tego rozlicza się ofensywnych graczy. Na razie "Wiśni" to wychodzi: dwa mecze, cztery gole. Należy mu się szacunek - podkreślił skrzydłowy.

Dlaczego to nie Kaczmarek wykonywał jedenastkę? - Trener wyznaczył mnie i Visnakovsa. W przypadku karnego mieliśmy podjąć decyzję na boisku. Jestem trochę przesądny. Byłem faulowany, więc oddałem piłkę "Wiśni"- wytłumaczył były gracz Korony.

Futbol.pl

Inne artykuły