Ojrzyński nie wie, dlaczego stracił pracę
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 07-08-2013 8:58
Zwolnienie Leszka Ojrzyńskiego z Korony Kielce wywołało oburzenie w szatni tej drużyny. Piłkarze przestali trenować, oczekując, że klub przywróci trenera na stanowisko. Sam zainteresowany sam nie wie, dlaczego stracił pracę.
- Nie, to dla mnie totalne zaskoczenie. W poniedziałek w południe zostałem wezwany do prezesa, który stwierdził, że nasza współpraca dobiegła końca. Nie tłumaczył dlaczego. Nie wierzę, by powodem dymisji były wyniki. To dopiero początek sezonu, a przegrywaliśmy, bo brakowało nam szczęścia, a nie dlatego, że byliśmy słabsi od rywali czy źle przygotowani. Jestem jeszcze oszołomiony takim rozwojem wypadków. Do Kielc ściągnąłem rodzinę, tu pracuje żona. Musimy siąść i na spokojnie zastanowić się co dalej - mówi Ojrzyński o kulisach zwolnienia z Korony.
- O to trzeba zapytać dyrektora. Żadnych oznak ochłodzenia stosunków między nami nie dostrzegłem. Choć może sygnałem ostrzegawczym było nieprzedłużenie kontraktu z moim bardzo bliskim współpracownikiem, trenerem bramkarzy Maćkiem Szczęsnym - mówi były trener Korony o ewentualnym konflikcie z władzami klubu.
- Pewnie byli tak samo zaskoczeni jak ja, przez te ponad dwa lata bardzo się ze sobą zżyliśmy. Ale to profesjonaliści, na pewno nie odpuściliby treningów. Mieliśmy plany, by doprowadzić Koronę do grupy ośmiu najlepszych drużyn. Mimo słabszego początku tę drużynę stać na to, by bić się z najlepszymi. Trudno, życie zweryfikowało nasze zamierzenia. Pozostała mi tylko pożegnalna kolacja z chłopakami. Na pewno będę trzymał kciuki za tę grupę fantastycznych ludzi. - dodaje trener Ojrzyński.
Futbol.pl/źr. Super Express











