Szalona końcówka w wykonaniu Lecha! Zabrakło minut do awansu...
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 08-08-2013 21:02
Po fatalnych 80. minutach spotkania, zawodnicy Lecha Poznań obudzili się w końcówce meczu, strzelając dwie bramki rywalowi, ale okazało się to za mało, aby awansować dalej. Niebiosa były po stronie gospodarzy, ale za nich sytuacji wykorzystywać nie będą.
Zarówno trener, jak i zawodnicy Lecha Poznań zdawali sobie sprawę, że od początku rewanżowego spotkania z Żalgrisem muszą ruszyć do odważnych ataków i nie było inaczej. Przez pierwsze 10 minut to właśnie "Kolejorz" nacierał, szukając raz po raz okazji na strzelenie pierwszej bramki w dwumeczu.
Mimo odważnych ataków Lechitów to jako pierwsi goście mieli bardzo dobrą okazję na strzelenie bramki. W 21. minucie zawodnicy Żalgrisu wyszli z kontrą 3 na 2, ale w ostatniej chwili uderzenie zawodnika Żalgrisu zostało zablokowane. Ta sytuacja była motorem napędowym Litwinów, którzy już parę minut nieoczekiwanie wyszli na prowadzenie. Kotorowski obronił uderzenie Silenasa, ale kilkanaście sekund później nie miał nic do powiedzenia przy strzale Leliugi.
Gospodarze mogli wyrównać już w 32. minucie spotkania! Hamalainen oddał mocne uderzenie na bramkę Vitkauskasa, który wybił futbolówkę przed siebie. Dopadł do niej Możdżen i... fatalnie przestrzelił. Z minuty na minutę "Kolejorz" coraz bardziej nacierał, szukając kontaktowego trafienia, ale gdy miał ku temu fantastyczną okazję Trałka na parę minut przed zakończeniem pierwszej połowy spotkania to zbyt długo zwlekał z oddaniem uderzenia i został zablokowany. Konsternacja kibiców na trybunach była ogromna, ale nie można im się dziwić, kiedy faworyzowany Lech nie potrafi strzelać bramek z tak prostych sytuacji.
Niewykorzystane sytuacje się mszczą, ale tym razem niebiosa sprzyjały gospodarzom. Żalgris powinien prowadzić tuż przed przerwą 2:0. Komolov nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Kotorowskim, a następnie uderzenie Bilińskiego zostało zablokowane przez defensorów "Kolejorza", którzy jak do tej pory prezentowali się gorzej niż amatorzy.
Wszyscy spodziewali się, że zawodnicy Lecha wyjdą z naładowanymi akumulatorami na drugą część spotkania, a kilka minut po przerwie niebiosa po raz kolejny uratowały gospodarzy przed stratą bramki. Po jednym z dośrodkowań niepewnie interweniował Kotorowski i Kamil Biliński nie trafił do pustej bramki... z 4 metrów! Zdesperowany Rumak postanowił w ciągu 6 minut wprowadzić trzech napastników na plac gry.
Aj jaj jaj! W 57. minucie spotkania powinno być 1:1, ale fenomenalną interwencją przy uderzeniu głową Ubiparipa popisał się Vitkauskas przenosząc piłkę nad poprzeczką. Nieporadność zawodników Lecha trwała w najlepsze. Na 20 minut przed zakończniem spotkania Kamil Biliński bez problemu przebiegł kilkadziesiąt metrów i oddał uderzenie, po raz kolejny na szczęście "Kolejorza" niecelne.
Zawodnicy Lecha w ostatnich minutach rzucili się desperacko do ataków, ale defensorzy Żalgrisu świetnie wykonywali swoje zadania, ponadto "Kolejorz" nie miał pomysłu na skonstruowanie ataku. Na pomysł wpadł Ubiparip, który posłał futbolówkę do świetnie ustawionego Ślusarskiego, ten uderzył głową, ale rzecz jasna nie trafił czysto w piłkę.
Kilkadziesiąt sekund później Lech Poznań strzelił bramkę... ale sędzia dopatrzył się spalonego. Po uderzeniu Ubiparipa lot piłki zmienił Teodorczyk, który znajdował się na ofsajdzie, co udowodniły powtórki. Piłkarze Lecha nie wierzą już, że w ostatnich kilku minutach da się coś zmienić i nie kwapią się do tego, aby nagrodzić bramką kibiców, od początku spotkania gorąco ich wspierali... nie licząc tych, którzy opuścili już stadion, bo nie mogli patrzeć na to żałosne widowisko.
W końcu kibice doczekali się bramki ze strony Lecha Poznań. Musieli na to czekać aż do 87. minuty spotkania. Bramkę po precyzyjnym uderzeniu do siatki wpakował Teodorczyk, ale jakby zrobił to jeszcze 15 minut wcześniej to można byłoby liczyć, że losy spotkania da się odwrócić.
Coś niesamowitego! W 90 minucie spotkania Lech strzela kolejną bramkę, a mianowicie Perić umieszcza futbolówkę w siatce po dośrodkowaniu Lovrencicsa. "Lechici" ruszyli do kolejnych ataków, ale zabrakło im czasu na zdobycie trzeciego trafienia. Na przyszłość trzeba o strzelaniu bramek myśleć trochę wcześniej.
W godny sposób z LE nie potrafił pożegnać się Łukasz Teodorczyk, który wdarł się w starcie z Velicką, za co obaj panowie zostali ukarani czerwonymi kartkami.
Drugi mecz III rundy eliminacji Ligi Europejskiej
Lech Poznań - Żalgris Wilno 2:1
Bramki: Łukasz Teodorczyk 87, Luka Perić (sam) 90 - Rytis Leliuga 29
Lech: Krzysztof Kotorowski, Hubert Wołąkiewicz, Marcin Kamiński, Manuel Arboleda, Luis Henriquez, Łukasz Trałka, Szymon Drewniak (61. Bartosz Ślusarski), Mateusz Możdżeń (55. Gergo Lovrencsics), Kasper Hamalainen, Szymon Pawłowski (55. Łukasz Teodorczyk) Vojo Ubiparip.
Żalgris: Armantas Vitkauskas, Egidjus Vaitkunas, Andrius Skerla, Luka Perić, Georgas Freidgeimas, Arturas Zulpa, Pavel Komolov, Mantas Kuklys, Rytis Leliuga (88. Takuya Kanai), Vaidas Silenas (64. Paulius Janusauskas), Kamil Biliński (69. Andrius Velicka).
Żółte kartki: Vaidas Silenas, Paulius Janusauskas, Luka Perić, Georgas Freidgeimas.
Czerwone kartki: Łukasz Teodorczyk - Andrius Velicka.
Futbol.pl











