Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

"Mam nadzieję, że zagram w Śląsku"

Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 13-08-2013 19:05

- Wiele dobrego słyszałem o Śląsku. Wiem, że zespół zakończył sezon na trzeciej pozycji i że przed kilkoma dniami wyeliminował z Ligi Europejskiej faworyzowaną Brugię. Bardzo się ucieszyłem, gdy agent powiedział mi o zainteresowaniu Śląska moją osobą. Możliwość przyjazdu do Wrocławia jest dla mnie nie tylko dużym wyróżnieniem, ale także fantastyczną przygodą. Jestem gotowy na nowe wyzwania i wydaje mi się, że polska liga może dać mi to, czego oczekuję. Mam nadzieję, że wszystko potoczy się po mojej myśli - stwierdził testowany przez Śląska, Alroey Cohen.

- Do Hapoelu trafiłem 2,5 roku temu, a kontrakt, który wtedy podpisałem, powinien obowiązywać jeszcze przez dwa lata. Zdecydowałem się jednak rozwiązać go wcześniej. Początkowo wszystko układało się dobrze. Niestety, w pewnym momencie zaczęły się kłopoty z kierownictwem klubu, które chciało sprzedać mnie do lokalnego rywala - Maccabi. Nic z tego nie wyszło, lecz gdy sprawa ujrzała światło dzienne, prezesi puścili w eter informację, że to ja nalegałem na ten transfer. Kibice nie przyjęli tego najlepiej, a ja nie miałem jak się bronić. Dopiero po rozwiązaniu kontraktu mogłem przedstawić swoją wersję wydarzeń - zdradził.

Następnie Cohen stwierdził dlaczego rzadko grał w Hapoelu: - Zaczęło się od niezbyt poważnej kontuzji, która jednak wyeliminowała mnie z gry na miesiąc. Zanim doszedłem do pełni sił, wystawiono mnie w meczu ligowym i po pięciu minutach uraz się odnowił. Potem miał miejsce ten incydent z rzekomym transferem do Maccabi. Po całym zamieszaniu przestano na mnie stawiać, nawet gdy po kontuzji nie było już śladu. Dopiero niedawno dowiedziałem się, że to władze klubu wywierały presję na trenerze, bym nie grał. Jedno jest pewne - to, że w poprzednim sezonie rozegrałem niezbyt wiele spotkań, absolutnie nie wynikało z kwestii sportowych. Sezon wcześniej byłem podstawowym zawodnikiem, grałem regularnie, asystowałem i strzelałem bramki - dodał.

- Mam nadzieję, że przekonam do siebie trenera i zostanę we Wrocławiu. Chciałbym zagrać przeciwko Sevilli i pomóc zespołowi w awansie do fazy grupowej. Sevilla to trudny rywal, ale w piłce nożnej nie takie rzeczy już się zdarzały. Zrobię wszystko, żeby zaprezentować się z jak najlepszej strony. Na szczęście to nie jest tak, że po rozwiązaniu kontraktu z Hapoelem położyłem się w łóżku i czekałem na oferty. Przez cały czas ćwiczyłem z zaprzyjaźnionym zespołem z niższej ligi. Ostatni trening miałem w poniedziałek. Czuję się więc dobrze i pod względem fizycznym powinienem dać radę. Gorzej, że ostatni oficjalny mecz rozegrałem przed paroma miesiącami. Na pewno w tym momencie nie dałbym rady przebywać na boisku przez 90 minut. Ale już jedną połowę mógłbym zagrać. Z biegiem czasu na pewno będzie lepiej - zakończył.

Futbol.pl, źr. slaskwroclaw.pl/ASInfo

Inne artykuły