"Nie grają z ekipą z północy, więc...mogą powalczyć"
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 17-08-2013 12:00
Na początku maja Górnik Zabrze w Bełchatowie zagrał jeden z najgorszych, jeśli nie najgorszy, mecz w tym roku. W sobotę ponownie piłkarze trenera Adama Nawałki zmierzą się z GKS-em - już jako lider ekstraklasy.
Różnica w grze zespołu z Roosevelta w rundzie wiosennej a teraz jest ogromna. 4 maja bełchatowianie byli bezsprzecznie lepsi i zasłużenie wygrali. - Górnik wystartował bardzo dobrze. Nikt nie będzie pamiętał, co się działo cztery miesiące temu. Obecna postawa to nie jest aż taka niespodzianka. Zabrzanie mają drużynę w miarę stabilną, zawodnicy, którzy przyszli, pasują do niej. Poza tym jest ciągłość pracy trenera. To się opłaca, bo jeśli szkoleniowiec ma koncepcję, pracuje sumiennie i doskonali elementy, to przychodzą wyniki. Oby "Trójkolorowi" nie mieli wahań formy, na razie imponują - ocenia Jan Żurek, były zawodnik i trener Górnika.
- Uważam, że mogliśmy wylosować lepiej - mówił dla strony oficjalnej Łukasz Madej. Zabrzanie mogli jednak trafić jeszcze gorzej, bo... na drużynę z północy kraju. Ostatnio za burtę Pucharu Polski "Trójkolorowych" wyrzuciła Flota Świnoujście, rok wcześniej piłkarze trenera Adama Nawałki musieli chować głowy w piasek po wstydliwej porażce z Gryfem Wejherowo, a trzy lata temu lepsza okazała się Lechia Gdańsk.
- Każdy z nas pamięta te przegrane z niżej notowanymi rywalami. Wywołało to zdziwienie, ale taki urok Pucharu Polski. Dzisiaj na pewno Górnik nie zlekceważy GKS-u. Bełchatowianie do końca walczyli o utrzymanie się w ekstraklasie, jednak tu nie ma co mówić - zabrzanie muszą wyjść i awansować dalej. Jeśli - odpukać - pojawiłyby się problemy i śląski zespół nie awansował - to nie byłoby dobrze, bo drużyna na początku sezonu przyzwyczaiła do wysokiej jakości - mówi szkoleniowiec.
Niewykluczone, że Nawałka zdecyduje się wprowadzić kilka zmian w wyjściowej "jedenastce". - To zawsze jest dylemat dla trenerów. Jak gra się w Pucharze Polski z drużną o klasę niższą - chociaż w tym przypadku jest to spadkowicz - to jest to okazja, żeby sprawdzić tych, którzy są najbliżej gry w pierwszym składzie. To nie sparing, tylko oficjalny mecz, można się pokazać. I większość tak robi. Nawet jeśli postawi się na jednego zawodnika i on wypali w lidze, to OK, ale może jest jeszcze ktoś, kto z powodzeniem może grać. Podejrzewam, że teraz też tak będzie, chociaż w lidze Adaś twardo trzyma "jedenastkę" od pierwszej kolejki. Myślę, że 2-3 zmiany będą - zastanawia się Żurek.
Jeśli Górnik przejdzie GKS, w następnej rundzie zagra z lepszym z pary Rozwój Katowice - Legia Warszawa. - Jakie to piękne i kapitalne mecze. Przyciągną kibiców, jak wczoraj w Sosnowcu, czy dzisiaj w Katowicach. Tutaj faworyt jest jeden, ale co ci chłopcy mają do stracenia? Im dłużej utrzyma się wynik remisowy, tym większe szanse na osiągniecie korzystnego wyniku. To cholernie ciekawy mecz. Niech się natrudzą ci, którzy mają dobrych i kilkanaście razy lepiej opłacalnych piłkarzy - mówi o dzisiejszej potyczce przy Zgody Żurek.
Futbol.pl/źr.(gornikzabrze.pl/ASInfo)











