Gdzie podziała się brazylijska finezja? Ostatnio była widziana w... Hoffenheim!
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 21-08-2013 9:34
Wirtuzoeria, finezja, bajeczna technika... to tylko niektóre z cech zawodników pochodzących z Kraju Kawy. W ciągu kilku ostatnich lat mamy prawdziwy rozkwit Brazylijczyków, którzy w najbliższym czasie mogą wrócić na należne im miejsce w futbolowej hierarchii.
Ostatnie lata to dominacja absolutna Hiszpanii w piłce nożnej. Zawodnicy "La Furia Roja" zdobywali tytuły zarówno w reprezentacji, jak i na arenie klubowej, ale już niedługo hegemonia kraju z Półwyspu Iberyjskiego może dobiec końca. Jak to możliwe? Odważnie trzeba sobie powiedzieć, że szanse na zrzucenie z tronu Hiszpanów mają Brazylijczycy. Ktoś mógłby się zapytać, a kto inny mógłby to uczynić? Próbowało wiele reprezentacji, jak i drużyn w rozgrywkach klubowych, ale bardzo często kończyło się tylko na chęciach.
Piłkarze z Ameryki Południowej udowodnili już w Pucharze Konfederacji, że to zadanie jest możliwe i mogą tego samego dowieść na Mundialu, który odbędzie się za niespełna rok właśnie w Brazylii Zaraz, zaraz, zaraz, a czy to nie Bayern Monachium zdominował ostatni sezon w piłce nożnej? Oczywiście, że tak, ale taka sama sytuacja miała miejsce w 2010 roku, kiedy szkoleniowcem Interu Mediolan był Jose Mourinho. Co w związku z tym?
A no to, żeby mówić o zrzuceniu kogoś z tronu trzeba dominować przez parę lat, a nie przez sezon, dlatego mimo, iż Bawarczyków objął Pep Guardiola, którego uważam za wybitnego szkoleniowca to patrzę na to z przymrużeniem oka. Pierwszy sezon dla niego nie będzie łatwy, co już widzieliśmy w meczu o Superpuchar Niemiec, ponadto takie drużyny jak PSG, Manchester City czy Real Madryt dokonały fantastycznych wzmocnień. Ale wracając do wątku. To właśnie od zawsze "Canarinhos" mogli się pochwalić utalentowanymi zawodnikami, którymi zainteresowany był cały piłkarski świat. Chyba każdy kibic zna takie młode gwiazdy futbolu jak Neymar, Oscar, Lucas Moura, Marquinhos czy Leandro Damiao. Ciekawostką jest również fakt, że w ostatnich latach w drużynie, która wygrywała Ligę Mistrzów był zawsze jakiś Brazylijczyk.
Trzeba sobie zdać sprawę, że głosy o tym, że nadchodzą nowe czasy w piłce nożnej nie są pustymi słowami. Nie zamierzam się rozwodzić nad reprezentacją Brazylii jako monolitem, ale przedstawić Brazylijczyka, który za kilka lat, a nawet w przyszłym roku może znajdować się na liście życzeń potentatów europejskiego futbolu.
Brazylia to przecież ogromne państwo, które zamieszkuje około 193 miliony mieszkańców, tak więc moglibyśmy sobie tłumaczyć, że statystycznie tam się rodzi więcej utalentowanych zawodników niż w Polsce. Problem polega na tym, że kiedy my dmuchamy i chuchamy na takich graczy jak Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński czy Bartłomiej Pawłowski, aby za kilka lat stanowili o obliczu reprezentacji Polski, a dziennikarze ciągle na uwadze mają ich poczynania, to w Brazylii kolejni bardzo utalentowani gracze trafiają do kolejnych klubów w Europie, gdzie często nikt nie tworzy oper mydlanych z ich udziałem. Pojawią się głosy... a Neymar, Lucas, Paulinho?
Oczywiście, że tak, ale oni grają w reprezentacji, a trener nie może powołać na kadrę 50 zawodników i wystawić w jednym meczu wszystkich. Nie można również zapominać, że oni sami tworzyli medialną otoczkę, pojawiając się w kolejnych stacjach telewizyjnych czy na koncertach z udziałem brazylijskich gwiazd show-biznesu, o ile oni sami nie należą już do tego grona. Dla wszystkich nigdy miejsca w telewizji przecież nie wystarczy.
W ostatnim tygodniu rzucił mi się w oczy 21-letni Roberto Firmino z TSG 1899 Hoffenheim. Zapewne niewielu z Was o nim słyszało. Co zaprezentował takie szczególnego? Strzelił dwie bramki i zaliczył trzy asysty w spotkaniu z Hamburgerem SV. W naszej Ekstraklasie znaleźlibyśmy rozgrywających, którzy takimi statystykami mogą pochwalić się w ciągu sezonu. Co on ma w sobie takiego niezwykłego, że akurat zdecydowałem się o nim napisać? Przede wszystkim fakt, że ma wszystko, aby odnieść sukces.
Zawodnik, który w wieku 19 lat trafił do niemieckiej drużyny posiada wszelakie niezbędne atrybuty, aby już w przyszłym roku trafić do lepszego i to o wiele klubu. Jak na Brazylijczyka jest dosyć wysoki, bo ma 181 cm wzrostu. Posiada fantastyczny przegląd pola, precyzyjne podanie, jest zwinny, potrafi się zastawić, strzelać bramki głową i co ważne przymierzyć z dystansu, czyli wszystko czego potrzebuje kompletny rozgrywający. Kibice Hamburgera SV żalili się, że ich zawodnicy zagrali fatalne spotkanie, ale to właśnie Firmino przyczynił się do tego, robiąc z ich defensywą co chciał. Takie wyczyny są zarezerwowane przede wszystkim dla takich graczy jak Lionel Messi, Cristiano Ronaldo czy Franck Ribery, ale nie tylko dla nich.
Warto również wspomnieć, że takim samym bilansem popisał się w spotkaniu Pucharu Niemiec z Aumund-Vegesack, ale wtedy rywal nie był wymagający. Kolejne dobre występy 21-latka mogą doprowadzić do tego, że już w zimie pojawią się konkretne oferty z Anglii czy Hiszpanii, a także mocniejszych drużyn Bundesligi. Nie chcę się łudzić, że w ciągu roku uda mu się wywalczyć miejsce w kadrze na Mundial w Brazylii, ponieważ Luis Felipe Scolari wie praktycznie już w tej chwili na kogo postawi i nie sądzę, aby starał się dokonywać szczególnych roszad, ale kto wie. Jeżeli utrzyma taką dyspozycję, będzie regularny, a każdego dnia będzie ciężko pracował na treningach to już w zimie możemy być świadkami jego transferu, a może i nawet powołania do reprezentacji Canarinhos, zakładając, że któryś z Brazylijczyków wypadłby z formy czy doznał kontuzji.
W Hoffenheim od początku postawili na 19-latka, który trafił do Niemiec w zimowym okienku, czyli w okresie, w którym najciężej jest zaaklimatyzować się w drużynie. Do dzisiaj w Chelsea z tym problemy ma chociażby Fernando Torres, który jest cieniem samego siebie z Liverpoolu. Drużyna, która gra w Bundeslidze potrafiła ściągnąć Brazylijczyka, od razu wrzucić go do pierwszego składu, kiedy u nas w Polsce zawodnicy w wieku 22-23 lat krok po kroku wprowadzani są do pierwszych drużyn. O ile na początku nie prezentował niczego szczególnego, ale widoczny był jego talent to z roku na rok gra coraz lepiej i ten sezon może być dla niego przełomowy. Żeby nie być gołosłownym polecam obejrzeć skrót spotkania Hamburgera z Hoffenheim, w którym to właśnie 21-latek poprowadził swoją drużynę do fantastycznego zwycięstwa... zapewne nie po raz ostatni.
Sławomir Sawicki











