Jan Urban: Lechii nie oglądałem
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 23-08-2013 18:03
- Nie oglądałem Lechii. Mam tak dużo własnych spraw. Mieliśmy swoje spotkania, ale na pewno gra bardzo agresywnie, do końca. To oddaje charakter Michała Probierza. Wszystkie jego drużyny tak grają - zauważył Jan Urban. W sobotę mistrzów Polski czeka mecz w Ekstraklasie, we wtorek spotkanie sezonu ze Steauą Bukareszt.
Legia w środę zremisowała w Bukareszcie, a w czwartek trenowała przy Łazienkowskiej. W piątek też trenowała. Jak nastawić zawodników, by odpowiednio zmobilizowali się na polską ligę?
- Na pewno będzie dużo rotacji. Gdzieś po głowie chodzi spotkanie ze Steauą. Niesamowicie ważne i trzeba umieć to wszystko pogodzić. Liga to liga, a w niej gra się inaczej niż w europejskich pucharach. To dzięki zawodnikom mogę robić tak wielkie rotacje. Nie obawiam się braku mobilizacji. W Pucharze Polski z drugoligowym Rozwojem drużyna zagrała swój mecz, bez odpuszczania. Zależy jak Michał poukładał drużynę. Bieniuk, Madera, Wiśniewski, Pietrowski, Buzała - to wszystko się kojarzy. Jakby grali w Lechii od zawsze. Nie odpuszczają, grają do końca. Legia ma zagrać swoją, ofensywną piłkę. Jeśli napotkamy pressing przeciwnika to trzeba starać się skontrować. Tomek Jodłowiec, kontuzjowany w środę będzie trenować indywidualnie. Dossa Junior też doznał drobnego urazu. Na razie damy kilku zawodnikom odpocząć. Marko Suler już grał w drugiej drużynie. Może być brany pod uwagę. Legia ma dwa zespoły, a nie pierwszą i drugą drużynę – mówił trener Legii.
Przy Łazienkowskiej oczekiwano, że UEFA zmieni decyzję i słynna „Żyleta” jednak nie będzie zamknięta. We wtorek byłaby dodatkowym atutem.
- „Źyleta ma być otwarta, chociaż nie dostaliśmy jeszcze oficjalnej decyzji. Bylibyśmy pokrzywdzeni, gdyby UEFA jednak zamknęła tę trybunę. To byłaby przewaga dla rywala. Rumuni też mieli problem, a mogą go rozwiązać dopiero po meczu u siebie. W naszym przypadku nie chodzi o ekscesy kibiców, a napis na fladze. To kwestia interpretacji. PZPN nie robił zarzutów. Ta trybuna ma wpływ na atmosferę przy Łazienkowskiej. Oni są sercem i bez nich mecz wygląda dziwnie. Są źródłem dopingu, którego zazdroszczą nam nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Wszyscy przyjeżdżający są zachwyceni dopingiem od początku do końca spotkania - stwierdził Urban.
Nie da się ukryć, że mecz z Lechitą to tylko przedsmak wtorku. Ale trzeba swoje zrobić i w lidze.
- Nie ma za dużo czasu, żeby myśleć. Przyjechałem do domu o 4 rano. A wiadomo jak zbzikowani są trenerzy to jeszcze raz obejrzałem mecz ze Steauą. Obudziłem się na obiad. I od razu na trening. Dzisiaj mamy trening i jedziemy na zgrupowanie. Po zgrupowaniu mamy mecz, niedzielę i w poniedziałek znowu zgrupowanie. Wiem, że kibice bardziej myślą o Steaule, ale ci, którzy zagrają muszą myśleć o Lechii.
Futbol.pl











