Górale gonili i dogonili Zawiszę
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 24-08-2013 17:23
Dramat Zawiszy! Beniaminek długo prowadził z Podbeskidziem Bielsko-Biała, by w samej końcówce roztwonić przewagę i tylko zremisować. Oznacza to, że na wygraną w lidze ekipa Ryszarda Tarasiewicza czeka już 19 lat!
ZAWISZA BYDGOSZCZ - PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA 2:2(1:0)
Bramki: Jakub Wójcicki 37, Bernardo Vasconcelos 69 - Marek Sokołowski 78, Marcin Wodecki 89 (kar)
Zawisza: 83. Wojciech Kaczmarek - 3. Igor Lewczuk, 15. Paweł Strąk, 4. André Micael, 11. Sebastian Ziajka - 9. Jakub Wójcicki, 77. Sebastian Dudek (89, 8. Piotr Kuklis), 7. Hermes, 6. Michał Masłowski, 2. Piotr Petasz - 5. Bernardo Vasconcelos (74, 19. Vahan Gevorgyan).
Podbeskidzie: 12. Ladislav Rybánsky - 10. Marek Sokołowski, 17. Dariusz Pietrasiak, 26. Bartłomiej Konieczny, 6. Błażej Telichowski - 8. Damian Chmiel, 28. Dariusz Łatka, 27. Adam Deja (46, 11. Anton Sloboda), 22. Marcin Wodecki, 13. Piotr Malinowski (46, 19. Aleksander Jagiełło) - 15. Krzysztof Chrapek (56, 20. Fabian Pawela).
żółte kartki: Hermes, Bernardo Vasconcelos, Gevorgyan - Konieczny.
sędziował: Paweł Pskit
To było typowe spotkanie na przełamanie. Zawisza oraz Podbeskidzie cały czas czekały na pierwszą wygraną w sezonie, zatem ciekwe spotkanie zapowiadało się w Bydgoszczy.
W mecz doskonale weszli podopieczni trenera Tarasiewicza. Bardzo aktywny w ofensywie był Vasconcelos, który kolejnymi akcjami nękał defensywę Podbeskidzia.
Goście z Bielska-Białej ruszyli do ataku dopiero po kwadransie gry. Szczęścia próbował Łatka, ale futbolówka nieznacznie minęła słupek bramki Kaczmarka.
Po chwili ponownie do głosu doszli podopieczni Ryszarda Tarasiewicza. Swoje okazje mieli Petasz i Vasconcelos, ale piłka nie potrafiła znaleźć drogi do bramki Rybanskiego.
Swoją szansę na bramkę mieli goście, ale uderzenie Chrapka świetnie obronił Kaczmarek, co zemściło się na Podbeskidziu. Chwilę potem z wolnego dośrodkowywał Petasz, a precyzyjnym strzałem głową piłkę do bramki skierował Wójcicki.
Jeszcze przed przerwą Zawisza powinien prowadzić 2:0. Jednak Vasconcelos w doskonałej sytuacji zamiast strzelić gola sfaulował Rybanskiego i wpisał się do protokołu meczowego nie jako autor bramki, ale za otrzymanie żółtej kartki.
Po przerwie ponownie dominował Zawisza.Gospodarze szukali swoich okazji, ale brakowało szczęścia i precyzji w kolejnych akcjach drużyny trenera Tarasiewicza. Z kolei Podbeskidzie próbowało kontratakować rywali, ale podopiecznym Czesława Michniewicza brakowało koncepcji w ofensywie.
Tymczasem gospodarze dobili rywala. Na raty szczęścia próbował Vasconcelos i w końcu w 69. minucie pokonał Rybanskiego.
W odpowiedzi gola kontaktowego mogło zdobyć Podbeskidzie. Jednak szansę "Górali" na bramkę zmarnował Wodecki. Szansa napastnika gości była ostatnim ostrzeżeniem, bowiem kilka chwil potem drużyna przyjezdna nawiązała kontakt z rywalami. W 78. minucie po krótko rozegranym rzucie rożnym piłkę dośrodkował Wodecki, a na listę strzelców wpisał się Sokołowski.
Spotkanie w samej końcówce jeszcze bardziej się otworzyło. Piłkę meczową miał Wójcicki, ale nie potrafił pokonać Rybanskiego. Skuteczniejsi za to byli rywale. Szarżujący w polu karnym rywala Jagiełło został sfaulowany. Sędzia podyktował jedenastkę, którą na bramkę wyrównującą zamienił Wodecki!
Spotkanie zatem zakończyło się remisem, który nie zadowala żadnej ze stron. Zarówno Podbeskidzie jak i Zawisza muszą poczekać na pierwszą wygraną przynajmniej do następnej kolejki, z kolei ekipa z Bydgoszczy na wygraną u siebie w Ekstraklasie czeka od... 1994 roku.
Futbol.pl











