Lechia podbiła stolicę Polski! "Wojskowi" po raz kolejny bez punktów.
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 24-08-2013 22:32
Do niespodzianki doszło w Warszawie! Lechia Gdańsk niespodziewanie pokonała stołeczną Legię, która mimo, iż grała rezerwami i wyglądała lepiej to było widać, że myślami znajduje się na zupełnie innym spotkaniu, a to może okazać zgubne w kwestii końcowego wyniku w lidze.
Hit 5. kolejki T-Mobile Ekstraklasy jest szczególny tylko dla Lechii Gdańsk, bo Leginiści są głowami w rewanżowym spotkaniu ze Steauą Bukareszt w 4. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Nic w tym nawet dziwnego, bo Jan Urban wystawił na to spotkanie rezerwową jedenastkę.
Mimo wszystko to Legia od pierwszych minut spotkania chciała zdobyć bramkę, atakując raz po raz, ale to goście niespodziewani wyszli na prowadzenie już w 13. minucie spotkania. Na rajd lewą stroną boiska zdecydował się Piotr Wiśniewski, który dośrodkował piłkę w pole karne. Tam odnalazł się Paweł Buzała, kierując futbolówkę do siatki.
Do końca pierwszej połowy spotkania to "Wojskowi" byli w natarciu szukająć wyrównującego trafienia. Swoje sytuacje mieli Mikita, Cichocki, Ojamaa, Żyro czy Broź, ale żaden z nich nie był w stanie wykorzystać chociażby jednej z nich, a tym samym po 45. minutach prowadziła skuteczna Lechia Gdańsk.
Wydawało, że to Legia wyjdzie bardziej zmotywowana na drugą część spotkania, ale nic z tego. Do odważnych ataków ruszyli "Biało-Zieloni", a mianowicie Matsui, który był o krok od tego, aby pokonać Kuciaka, ale Słowak popisał się refleksem.
Kolejne minuty to była wymiana ciosów pomiędzy obiema drużynami, ale żadna z nich nie była w stanie stworzyć jednej klarownej sytuacji, dzięki której kibice zgromadzeni na stadionie mogliby się cieszyć z bramki.
Legii wyraźnie brakuje wsparcia ze strony kibiców, którzy zawsze gromadzili się na "Żylecie", niestety UEFA utrzymała zakaz. Mamy tylko nadzieję, że "Wojskowi" poradzą sobie ze Steauą u siebie bez wsparcia swoich wiernych kibiców, bo niewątpliwie "Żyleta" jest 12. zawodnikiem Legii Warszawa.
Na świetną okazję przyszło nam czekać do 80. minuty spotkania. Grzelczak fantastycznie wyłożył futbolówkę w polu karnym dla Buzały, ale ten przestrzelił! Parę minut Legioniści również zaatakowali. Kucharczyk z Broziem świetnie wymienili parę podań, ten drugi oddał techniczne uderzenie, ale poradził sobie z nim Małkowski.
Do kuriozalnej sytuacji doszło na parę minut przed zakończeniem spotkania! Cichocki zderzył się z Buzałą, który został zniesiony z boiska na noszach, a trener Michał Probierz nie może dokonać już żadnej zmiany.
Świetna okazja Legii! Radović przedarł się w pole karne, oddał uderzenie, ale zbyt lekkkie, żeby zaskoczyć dobrze ustawionego Małkowskiego.
W doliczonym czasie gry świetne podanie w pole karne dostał Kucharczyk, ale źle piłkę przyjął, którył przechwycił w błyskotliwy sposób golkiper gości.
Do końca spotkania nic się już nie wydarzyła i to właśnie kibice Lechii wybuchli ze szczęścia. Legia Warszawa jest myślami w rewanżowym spotkaniu ze Steauą, ale nie może w taki sposób podchodzić do spotkań w lidze, bo w przyszłości to się na nich zemści.
5. kolejka T-Mobile Ekstraklasy w sezonie 2013/2014
Legia Warszawa - Lechia Gdańsk 0:1 (0:1)
Bramki: Paweł Buzała 13
Legia: Dusan Kuciak, Łukasz Broź, Mateusz Cichocki, Marko Suler, Tomasz Brzyski, Daniel Łukasik (80. Miroslav Radović), Helio Pinto (63. Ivica Vrdoljak), Michał Żyro (71. Michał Kucharczyk), Patryk Mikita, Henrik Ojamaa, Władimer Dwaliszwili.
Lechia: Sebastian Małkowski, Deleu, Jarosław Bieniuk, Sebastian Madera, Adam Pazio, Przemysław Frankowski (74. Piotr Grzelczak), Paweł Dawidowicz, Marcin Pietrowski, Piotr Wiśniewski (61. Maciej Kostrzewa), Daisuke Matsui (78. Christopher Oualembo), Paweł Buzała,
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Żółte kartki: Ivica Vrdoljak, Łukasz Broź - Piotr Wiśniewski, Paweł Dawidowicz, Daisuke Matsui, Jarosław Bieniuk.
Futbol.pl











