Urban uznał, że to niesprawiedliwe
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 26-08-2013 17:37
Legią Warszawa czeka we wtorek rewanżowy mecz ze Steauą Bukareszt w ostatniej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. - Możemy przejść do historii - nie ukrywa trener Jan Urban.
- Presja? Przed nami wyzwanie sportowe. Wiem, że możemy uciec reszcie stawki pod względem finansowym, ale my myślimy głównie o boisku, o tym, że możemy zapisać się w historii klubu i polskiej piłki. Odpowiedzialność jest, stres powinien jakiś tam być, ale nie za duży. Na wczorajszym treningu widziałem spokojną drużynę - mówi przed meczem ze Steauą trener Legii Jan Urban.
- Czy mogę ten mecz porównać do jakiegoś innego, który już za mną? Jako piłkarz miałem kilka tak ważnych spotkań, ale jako trener z pewnością nie, jest to dla mnie nowość. Odpowiedzialność i presja jest, ale ważne by zawodnikom nie zabrakło chęci, zaangażowania i ambicji. Ale to będzie za mało, do tego musimy dodać umiejętność gry w piłkę. Tego będzie wymagał od nas przeciwnik.
- Chiriches to znakomity zawodnik, nie bez powodu kluby płacą za niego ogromne pieniądze. Pintili nie zagra za kartki, takie rzeczy się zdarzają. To podstawowy gracz, Steaua straciła ważne ogniwo w środku pola. Kto go zastąpi i czy zagra na podobnym poziomie tego nie wiem.
- Nie zagramy przy pełnym stadionie. Tutaj trochę jest to niesprawiedliwe. Fani Steauy tez mają na koncie różne grzeszki, a mogli zagrać przy obiekcie wypełnionym po brzegi. My już nie. Nie powinno mieć to wpływu dużego na naszą grę, ale ten doping mógł deprymować przeciwnika. Steaua może na tym skorzystać. Wprawdzie będą trzy trybuny i ludzie z Żylety będą rozsiani po stadionie, ale wiadomo gdzie było serce tego dopingu. W Bukareszcie było głośno, ale gdyby Żyleta była otwarta to jestem przekonany, że w Rumunii takiego dopingu jeszcze nie widzieli, mimo, że też mają żywiołowych fanów.
- Kiedy poznajemy naszego rywala staramy się analizować jego potencjał. Z TNS byliśmy zdecydowanym faworytem, z Norwegami mówiłem, że szanse oceniał pół na pół, awansowaliśmy, ale meczu nie wygraliśmy. Przed spotkaniem ze Steauą uznałem, że faworytem są Rumuni. Wynik 1:1 przybliżył nas do sukcesu, od nas będzie zależało czy to wykorzystamy.
- Bartek Bereszyński i to czy zagra? Zdecydujemy wspólnie ze sztabem lekarskim w ostatniej chwili.
- Steaua to mocny i kreatywny zespół lubiący grać głównie do przodu. Oni dominują u siebie w lidze, ale kiedy muszą się bronić popełniają błędy. To już wiemy i zawodnicy wyciągnęli z tej nauki odpowiednie wnioski.
Futbol.pl, źr. legia.net











