Nadchodzi zmartwychwstanie reprezentacji Polski?
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 04-11-2013 8:52
Adam Nawałka zastąpił Waldemara Fornalika na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski. Z tą nominacją wiąże się spore nadzieje. A jak będzie?
Minął już październik, miesiąc, w którym było wiele ciekawych tematów w polskiej prasie, ale jeden był ważniejszy od innych. Nie ma co się łudzić, że ani referendum w Warszawie, ani ciąganie po sądach kolejnych księży-pedofilów nie budowało takiego napięcia jak oczekiwanie na to kto obejmie stanowisko, które pod względem emocjonalnym ma takie same znaczenie jak funkcja prezydenta czy premiera.
Dla wielu osób to co napisałem może wydawać się szokujące, ale dla mnie nie, bo mowa o człowieku, który ma prowadzić reprezentację Polski – drużynę, której otwarcie kibicuje 28 milionów Polaków. Taki wybór nie mógł przejść bez echa, a wstydem byłoby nie wiedzieć na kim spoczywa wbrew pozorom jedna z najważniejszym funkcji w kraju.
Waldemar Fornalik to nazwisko, które zostało już pokryte warstwą kurzu i w najbliższym czasie nie będzie zbyt często wspominane, bo jego książka pt. "Selekcjoner reprezentacji Polski" została odłożona na półkę. Tydzień temu Zbigniew Boniek przedstawił nam nazwisko nowego selekcjonera, które wraz z kolejnymi dniami niepewności stawało się coraz bardziej oczywiste. Odpowiedzialność na swoje barki wziął Adam Nawałka, dla którego pierwsze dni do najłatwiejszych nie należały, bo wraz z tym wyborem również pojawiły się kontrowersje, mimo iż Boniek jest w 100% pewien swojego wyboru. Tak więc zacznijmy od decyzji, którymi sugerował się Pan Prezes.
Zbigniew Boniek od początku podkreślał, że szkoleniowcem musi być człowiek, który zna rodzimy rynek, tak więc wybór musiał paść na Polaka. Były reprezentant kraju przyznał, iż swego czasu zapytał swojego kolegę-trenera zza granicy, ilu zna zawodników z naszej kadry. Tamten wymienił mu trzech: Lewandowskiego, Szczęsnego i Piszczka. To pokazuje, że stworzenie koncepcji zajęłoby mu trochę czasu, a jest ona tak naprawdę potrzebna na wczoraj. Jeśli chodzi o Adama Nawałkę to on siedzi w polskiej piłce od wielu lat, ponadto ma doświadczenie w pracy z reprezentacją, gdyż swego czasu był asystentem Leo Beenhakkera, a jeszcze do niedawna był trenerem Górnika Zabrze, gdzie mógł swobodnie oglądać poczynania graczy występujących w naszej T-Mobile Ekstraklasie.
Piszę do niedawna, ponieważ parę dni temu okazało się, że Nawałka skoncentruje się wyłącznie na prowadzeniu, podkreślam wyłącznie reprezentacji Polski. Jest to świetna informacja dla Pana Prezesa, jak i zarówno samego szkoleniowca. Jeśli chodzi o tego pierwszego to warto przypomnieć, że gdy był wiceprezesem w zarządzie Michała Listkiewicza to pytał przecież Jerzego Engela czy ma zgodę na odejście z Polonii Warszawa, aby objąć tak ważne stanowisko. Dla wszystkich byłoby wielkim zaskoczeniem, gdyby się okazało, że koncepcja Zibiego się zmieniła, ale na szczęście tak nie jest. Jeśli chodzi o Nawałkę to praca na dwa fronty byłaby bez dwóch zdań skomplikowana. Warto zauważyć, że po tym jak pojawiła się informacja, że 55-latek obejmie reprezentację to Górnik parę dni później przegrał pierwsze spotkanie w sezonie przed własną publicznością. Sam trener zapewne zdał sobie sprawę, że gdy człowiek usilnie stara się skoncentrować w 100% na dwóch rzeczach, to ich wyniki w większości wypadków są przeciętne i po prostu trzeba skupić siły na tym co jest priorytetem.
Nawałka musi poświęcać reprezentacji 24 godziny na dobę, a jest ku temu powód, bo pojawiają się pierwsze schody. A takimi są podziały. Niejednokrotnie pojawiały się informacje, że szatnia reprezentacji Polski jest podzielona i występują w niej co najmniej dwa obozy. I w tym wypadku o co najmniej dwa za dużo. W szatni nie może dochodzić do podziałów, o czym przekonał się chociażby Jose Mourinho w Realu Madryt. Jest to miejsce, w którym każdy zawodnik musi zdawać sobie sprawę, że wychodząc na boisko musi za drugiego oddać życie i ze wzajemnością. Myślę, że tutaj wybór Nawałki również nie jest przypadkowy. Selekcjoner słynie z twardej ręki i bardzo temperamentnego charakteru. W Górniku Zabrze wszystko pod jego wodzą chodziło jak w szwajcarskim zegarku i tego samego musi dokonać w reprezentacji. Oznacza to tyle, że najprawdopodobniej dni Jakuba Błaszczykowskiego jako kapitana w drużynie są policzone, a w najbliższym czasie dowiemy się czyim zadaniem będzie pomagać szkoleniowcowi, aby wszystko miało ręce i nogi. Już teraz wyłania się nazwisko Artura Boruca, który do spółki z Nawałką nie powinien mieć problemów z tym, aby przypiłować swoich kolegów z kadry. A może w tej materii dojdzie do niespodzianki?
Nadchodzi rewolucja kadrowa? Niewątpliwie schematy proponowane przez Franciszka Smudę, jak i Waldemara Fornalika nie sprawdziły się. Ani jeden, ani drugi nie miał pomysłu na to, aby dobrać kadrę do zawodników, a nie zawodników do kadry. Informacje o powołaniach dla graczy, którzy nie grali w swoich klubach, jak i nie pasowali do koncepcji pojawiały się wielokrotnie. Takie podejście nie mogło przynieść wymiernych efektów. Przyszedł Nawałka, a wraz z nim pewne zmiany. W kadrze na najbliższe spotkania zabrakło miejsca dla Kamila Glika, co wywołało pewną konsternację. To on jako jeden z nielicznych prezentował się dosyć przyzwoicie, ale może przez pryzmat tego, że miał stałe miejsce na środku obrony, a coraz zmieniali mu się partnerzy. Zabrakło również powołań dla "farbowanych lisów", mimo iż trener zapowiadał, że nikogo nie skreśla. Najbardziej rzuca się w oczy nazwisko Ludovica Obraniaka, który w ostatnich spotkaniach prezentuje się ze znakomitej strony w barwach Girondins Bordeaux. Powołań nie otrzymali również Piotr Zieliński, Bartosz Salamon i Szymon Pawłowski, którzy w swoich klubach o regularnych występach mogą pomarzyć. W tych trzech przypadkach zgadzam się z selekcjonerem, bo to nie zadaniem reprezentacji jest to, aby ogrywać zawodników, którzy oglądają mecze z ławki rezerwowych, czy gorsza z trybun. Tutaj jest miejsce dla najlepszych, którzy grają regularnie, a tych graczy do tego grona zaliczyć nie można.
Przejdźmy do niespodzianek, jeśli chodzi o powołania. Nie znamy jeszcze nazwisk graczy, którzy otrzymają powołania z T-Mobile Ekstraklasy, ale jeśli chodzi o zawodników zza granicy to niektórych zapewne wiele osób się nie spodziewało. Powołania otrzymali Marcin Kowalczyk z Wołgi Niżny Nowgród i Piotr Ćwielong z drugoligowego VfL Bochum. O ile ten pierwszy notuje występy w najwyższej klasie rozgrywkowej w Rosji, to niewielu osobom się wydaje jakoby gracz występujący na zapleczu Bundesligi byłby w stanie wnieść nową jakość w reprezentacji. Jak będzie? O tym się niedługo przekonamy.
Oczywiście to nie jest koniec problemów, bo największymi są oczywiście te związane z taktyką. Słaba postawa formacji defensywnej i niemoc strzelecka w ataku. Ludzie, którzy znają Adama Nawałkę podkreślają, że jest wielkim fanem włoskiej piłki nożnej, w której najważniejsza jest defensywa. Tutaj pojawia się nadzieja, że uszczelki w naszej linii obronnej zostaną zaklejone i w końcu gra będzie wyglądała płynnie. Sam Nawałka nie ukrywa, że będzie stawiał w eliminacjach na 4-5 zawodników w tej formacji, dzięki czemu piłkarze będą mogli się dobrze poznać nawzajem. Na dzień dzisiejszy większy problem to chyba atak. Odpalenie Lewandowskiego, który jak na zawołanie strzela bramki w Borussii Dortmund nie będzie łatwe. Od zawsze marzyliśmy o napastniku klasy światowej, a jak go mamy to zawodzi. W tym aspekcie również stoi trudne zadanie przed nowym selekcjonerem, bo każdy kibic liczy na to, że Lewy będzie przynajmniej tak skuteczny jak ma to miejsce w BVB.
Czy lewicowa propaganda ma wpływ na dyspozycję naszych zawodników? Na to pytanie będzie musiał odpowiedzieć sobie Adam Nawałka ze swoimi współpracownikami. Na papierze mamy kadrę lepszą niż przed laty, ale wyniki nie są lepsze, a po prostu gorsze. Zawodnikom brakuje poczucia patriotyzmu, czyli czegoś co powinno dawać im dodatkowego kopa. Każdy kto oglądał kadrę prowadzoną przez Jerzego Engela bez najmniejszego zastanowienia stwierdzi, że Ci zawodnicy grali o wiele lepiej w kadrze niż w swoich klubach. Nawałka musi nauczyć swoich podopiecznych, że spotkania w reprezentacji będą dla nich najważniejszymi w sezonie i muszą do nich w szczególny sposób się przygotowywać. Piłkarze muszą zdawać sobie sprawę, że nie ma dla nich niczego ważniejszego niż reprezentowanie własnego narodu. Zadanie to nie będzie łatwe, ale będzie musiał niemu podołać Nawałka, dla którego ta misja musi się skończyć sukcesem w postaci awansu do Mistrzostw Europy w 2016 roku.
Czy Adam Nawałka okaże się zbawieniem reprezentacji Polski? Na to pytanie na dzień dzisiejszy ciężko mi odpowiedzieć, ale jeśli upora się z problemami, które wyżej wymieniłem, to z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że za niespełna trzy lata nasza kadra pojedzie na EURO do Francji.
Sławomir Sawicki











