Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

Krakowski kabaret w Bielsku-Białej

Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 04-11-2013 22:21
Krakowski kabaret w Bielsku-Białej

Wisła Kraków nie grała tak słabo nawet za kadencji trenera Kulawika. "Biała Gwiazda" w fatalnym stylu zremisowała z Podbeskidziem Bielsko-Biała w meczu, który gospodarze powinni wygrać różnicą kilku bramek.

PODBESKIDZIE BIELSKO- BIAŁA  - WISŁA KRAKÓW 0:0

Podbeskidzie: 1. Richard Zajac - 21. Tomasz Górkiewicz, 17. Dariusz Pietrasiak, 26. Bartłomiej Konieczny, 6. Błażej Telichowski - 10. Marek Sokołowski, 28. Dariusz Łatka, 11. Anton Sloboda, 20. Fabian Pawela (78, 22. Marcin Wodecki), 13. Piotr Malinowski (68, 5. Frank Adu Kwame) - 15. Krzysztof Chrapek (46, 27. Adam Deja).
Wisła: 1. Michał Miśkiewicz - 21. Łukasz Burliga, 6. Arkadiusz Głowacki, 13. Marko Jovanović, 8. Piotr Brożek - 9. Rafał Boguski, 20. Michał Chrapek (66, 19. Patryk Małecki), 17. Ostoja Stjepanović, 10. Łukasz Garguła, 77. Wilde-Donald Guerrier - 11. Paweł Brożek (74, 15. Emmanuel Sarki).

Spotkanie w Bielsku-Białej na papierze miało jednego faworyta. Walcząca o mistrzostwo Polski Wisła grała z najsłabszym w lidze Podbeskidziem. Dlatego też mało kto spodziewał się, że "Biała Gwiazda" będzie miała problemy z ograniem popularnych "Górali".

Gospodarze zaskoczyli jednak podopiecznych Franciszka Smudy bardzo ofensywną grą. Mimo to, Wisła pierwsza stworzyła groźną sytuację, jednak po zagraniu Piotra Brożka do bramki Zajaca nie trafił Paweł Brożek.

W odpowiedzi uderzał Fabian Pawela i tylko fantastyczna interwencja Miśkiewicza uratowała Wisłę. Kilka minut później fantastyczną okazję w kontraktaku miał Sloboda, ale tuż zza szesnastki nie potrafił pokonać golkipera gości.

Minęła kilka minut i ponownie Podbeskidzie zaatakowało. Strzelał ponownie Pawela i kolejną fantastyczną interwencją popisał się Miśkiewicz. W samej końcówce pierwszej połowy ponownie bohaterem był golkiper Wisły, który poradził sobie z uderzeniami Chrapka i Telichowskiego.

Po przerwie nie zmieniło się zupełnie nic. Podbeskidzie dalej grało swoje i nacierało na bramkę Miśkiewicza. Bramkarz Wisły doskonale radził sobie ze strzałami rywali, a gdy już nie miał szans na interwencję to... ratował go słupek, jak przy uderzeniu po rzucie rożnym Sokołowskiego.

Z czasem gospodarze atakowali coraz rzadziej, a Wisła... grała swoje, czyli nie robiła na boisku zupełnie nic. Smuda próbował coś zmieniać, ale poniedziałkowy wieczór był momentem, w którym klubowi z Krakowa nie wychodziło zupełnie nic.

"Biała Gwiazda" najgroźniejszą akcję przeprowadziła w 85. minucie spotkania. Akcję rezerwowych mógł zakończyć bramką Sarki, ale pomylił się o kilka centymetrów.

Do końca spotkania nic się nie zmieniło. Mimo, że Podbeskidzie przez cały czas naciskało na bramkę Miśkiewicza. Gospodarze mogą pluć sobie w brodę, bo powinni na własnym stadionie zdobyć komplet oczek. Z kolei gracze Wisły, który mimo fatalnej gry, jaka nie przystoi zespołom nawet w I lidze awansowali po tym spotkaniu na fotel wicelidera T-Mobile Ekstraklasy.

Futbol.pl

Inne artykuły