Klich idzie w zaparte: Spodziewałem się większego hejtu
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 18-11-2013 8:57
Mateusz Klich nie zamierza nikogo przepraszać. Po wpisie, który opublikował na Twitterze po meczu Polska - Słowacja (0:2) rozpętała się burza, ale pomocnik nie wycofuje ze swoich słów.
"40 000 zakazów stadionowych po wczoraj. Byłem na trybunach i to, co się tam dzieje, to jest masakra... Byle zjeść i ponapier***" - tym wpisem na Twitterze Mateusz Klich po meczu Polska - Słowacja (0:2) rozpętał prawdziwe piekło.
Kontuzjowany reprezentant Polski wcale nie zamierza wycofywać się ze swoich słów. Co więcej idzie nawet krok dalej. - Byłem na trybunie VIP. Połowy ludzi tam siedzących mecz w ogóle nie interesował. Oni nawet nie wiedzieli, kto z kim gra. Ale do obrażania byli pierwsi. Część z nich w 35. minucie zeszła na bigos, a na drugą połowę już nie wróciła. Byli też tacy, którzy ciągle się mądrzyli - stwierdził Klich w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
- Napisałem to dzień po meczu, więc głowa była chłodna - nie pozostawił złudzeń co do swojej skruchy Klich.
- Przegraliśmy ostatnie mecze z Anglią i Ukrainą, a ludzie oczekują, że nowy trener okaże się cudotwórcą. Wszystko zmieni się za pstryknięciem palców i zaczniemy lać innych 5:0. Nie żartujmy. Atakuje mnie wściekle wiele osób za to, że napisałem, co myślę. W sumie spodziewałem się większego hejtu. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, ale ich opinie mnie nie obchodzą, nie polemizuję z nimi - dodał pomocnik Zwolle.
Futbol.pl











