Leśnodorski nie oszczędził wojewody: Oszukał nas!
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 04-12-2013 19:33
Wojenki na linii Legia Warszawa - wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski ciąg dalszy. Prezes stołecznego klubu Bogusław Leśnodorski w mocnych słowach skrytykował wojewodę!
- Czujemy się oszukani. Po meczu ze Steauą w obecności dziesięciu osób wojewoda Kozłowski przedstawił nam listę oczekiwań, która była ewenementem na skalę Polski i Europy. Była tam na przykład mowa o sprawdzaniu flag kibiców pod względem odporności na ogień, a u mnie w gabinecie psy próbowały złapać trop pirotechniki. My te oczekiwania spełniliśmy, sporządzamy protokoły ze strażą pożarną, że flaga "sektorówka" jest niepalna. Są drożne przejścia komunikacyjne. A mimo to zamknięty został cały stadion, co jest niewspółmierne do skali wydarzeń - powiedział Leśnodorski na środowej konferencji prasowej.
- Na wspomnianym spotkaniu wojewoda Kozłowski mówił również, że widzi poprawę bezpieczeństwa na stadionie Legii. Dał wyraźnie do zrozumienia, że jest wykonawcą woli wyższej, że czuje presję z góry i czuje się w tej sytuacji niezręcznie, bo nastrój polityczny jest jaki jest. W mojej ocenie ma to bezpośredni związek z tym, co wydarzyło się 11 listopada na ulicach Warszawy – dodał prezes Legii.
- Bardzo dokładnie przeczytałem przepisy i doszedłem do wniosku, że wojewodowie zawłaszczyli sobie kompetencje miast i właścicieli stadionów. Nie wiem, na jakiej prawnej podstawie stali się głównymi rozgrywającymi ograniczania dostępu do stadionów. Jedyna kompetencja wojewody zapisana w ustawie, to zamknięcie stadionu w przypadku posiadania uzasadnionego podejrzenia, że może wystąpić poważne niebezpieczeństwo. Takiego ryzyka nigdy u nas nie było, a tym bardziej przed meczem z Ruchem, gdzie żadne przesłanki ze strony klubów i kibiców nie wskazywały, by miało cokolwiek się wydarzyć. W mojej ocenie wojewoda przekroczył więc swoje kompetencje. Powoływał się przy tym na rzekome stanowisko policji, że "istnieje ryzyko użycia środków pirotechnicznych", ale takiego stanowiska nie było. My go nie otrzymaliśmy. Doszło do nagięcia rzeczywistości, by decyzje można było jakoś uzasadnić – tłumaczył Leśnodorski, cytowany przez eurosport.onet.pl.
Mecz Legii z Ruchem odbędzie się przy pustych trybunach. Mimo tego będzie spotkaniem o podwyższonym ryzyku. - Poziom absurdu, który osiągnęliśmy, momentami mnie bawi. Sytuacja jest bardzo przerysowana. Pan wojewoda próbuje wybrnąć z sytuacji i na swój sposób mi go żal. Z jednej strony mówi, że stadion jest bezpieczny, a z drugiej go zamyka. To gol do własnej bramki, bo teraz należałoby zamknąć wszystkie stadiony w Polsce - powiedział Leśnodorski.
Futbol.pl











