Ustawienia Twojej prywatności

Strona korzysta z plików Cookies, aby zapewnić Ci maksymalny komfort korzystania z serwisu oraz jego usług oraz dostosować treści do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza akceptację że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce.

"Kto go zna, to wie, że to nie pierwszy taki karny"

Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 05-12-2013 15:11

- Na sto procent nie faulowałem Nowaka w polu karnym. Jak ktoś obejrzy powtórkę to można zobaczyć, że cały czas miałem ręce w górze. Kto zna Nowaka, to wie, że to nie pierwszy taki rzut karny podyktowany za faul na nim - przyznał po przegranym spotkaniu z Cracovią obrońca gdańskiej Lechii, Deleu.

 - Widziałem, kiedy zrobił zwody, podniosłem ręce do góry by nie dać pretekstu do odgwizdania faulu, a on specjalnie położył się na mnie i przewrócił się. Dla mnie pierwszym błędem sędziego było podyktowanie rzutu karnego, a drugim pokazanie mi od razu czerwonej kartki. Nie rozumiem tych decyzji, ale to już przeszłość i teraz skupiam się na kolejnych spotkaniach - powiedział Brazylijczyk.

- Ten karny miał olbrzymi wpływ na naszą dalszą postawę i wynik spotkania. Chyba przesądził wynik meczu. Po tym karnym nie mieliśmy już sił na odrobienie strat. Nie widziałem drugiej czerwonej kartki, bo byłem już w szatni, ale co do mojej to jestem absolutnie przekonany, ze była niesłuszna. Cracovia zagrała dobry mecz, ale do strzelenia pierwszej bramki nie stworzyła sobie dobrej sytuacji bramkowej - stwierdził Deleu.

 - Cracovia jest jedyną drużyną w Polsce, która gra piłką i naszym założeniem było czekanie na kontrę. Wszystko było dobrze do momentu, kiedy strzelili bramkę. Później doprowadziliśmy do remisu, a potem sędzia, który nie miał dobrego dnia skrzywdził naszą drużynę. Bramka Kosanovića była piękna, ja nie miałem jak go dogonić i przeciąć tej akcji, która była po mojej stronie boiska - podsumował 29-letni defensor.

Futbol.pl

Inne artykuły