"Nie-polska" Borussia powalczy z Zenitem? Moyes gra o głowę?
Dodał: Michał Ptaszyński
Data dodania: 25-02-2014 10:13
Po tygodniowej przerwie wraca Liga Mistrzów. Wtorkowe mecze mogą przynieść bardzo duże emocje, tym bardziej, że swoje mecze rozegrają faworyci tych rozgrywek, czyli Manchester United i Borussia Dortmund.
ZENIT ST. PETERSBURG - BORUSSIA DORTMUND (18:00)
Ciekawa rywalizacja zapowiada się w mroźnym St. Petersburgu. Gospodarze, którzy dość szczęśliwie wyszli ze swojej grupy będą chcieli wykorzystać fakt, że Borussia ostatnio nie przypomina zespołu, który niespełna rok temu walczył na Wembley o triumf w Lidze Mistrzów.
Rosyjska drużyna na własnym obiekcie zamierza znacznie przybliżyć się do awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Zenit przede wszystkim nie chce stracić gola, a mała, jednobramkowa zaliczka z pewnością ucieszyłaby zespół walczący o mistrzostwo Rosji.
Większy ból głowy ma trener Borussii Dortmund. Ekipa Jurgena Kloppa w katastrofalnym stylu przegrała ostatni ligowy mecz z HSV. Dodatkowo w meczu w Rosji może nie zagrać chory Robert Lewandowski, co z pewnością byłoby wielkim ciosem dla wicemistrza Niemiec.
Zapowiada się zatem ciekawa rywalizacja, w której każdy będzie walczył o realizację swojego małego celu. Kibice mogą szykować się na bardzo wyrównane spotkanie, które prawie na pewno nie rozstrzygnie losów tego dwumeczu.
OLYMPIAKOS PIREUS - MANCHESTER UNITED (20:45)
Jeśli patrzeć tylko na rozgrywki ligowe, to bilet do kolejnej rundy Ligi Mistrzów powinni otrzymać zawodnicy Olympiakosu, którzy z dziecinną łatwością ogrywają kolejnych rywali i mistrzowski tytuł mają na wyciągnięcie ręki. Z kolei pogrążony w kryzysie Manchester United w tym samym czasie dramatycznie walczy o udział w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów.
Jednak cały czas to Manchester United dysponuje większą piłkarską kulturą i powinien bez kłopotu uporać się z Olympiakosem. Mistrz Grecji, bez sprzedanego do Fulham Mitroglu nie będzie miał raczej wielkiej siły rażenia. Chcą to wykorzystać podopieczni Davida Moyesa. Głodny gry van Persie oraz zmotywowany nowym kontraktem Rooney powinni rozstrzelać grecką ekipę.
Ten dwumecz będzie niezwykle istotny także dla samego Davida Moyesa. Gdyby w tej fazie rozgrywek jego drużynie przytrafiła się wpadka i "Czerwone Diabły" po meczach z Olympiakosem pożegnałyby się z Ligą Mistrzów, wówczas Szkot mógłby się pakować, bo na Old Trafford nie byłoby dla niego już miejsca.
Futbol.pl











